żywa lekcja powstańczej historii

Chyba mamy szczęście. Rok temu mogłam po raz pierwszy pokazać dzieciom miasto
w godzinie W
 i wyszła z tego niesamowita lekcja historii.
Wczoraj po raz drugi poszliśmy uczcić pamięć powstańców wraz z innymi przechodniami i znowu trafiliśmy na perełkę.

Początek była jak rok temu – spacer, syreny, kilkoro zagubionych obcokrajowców (którym tym razem mogliśmy pomóc i wyjaśnić co się dzieje). I kiedy już wracaliśmy do domu, DemOlka zauważyła w mijanym ogródku jakieś rysunki. Chwilę potem starsza pani przywołała nas ręką, zaprosiła do ogrodu. Za nami zaczęły wchodzić i inne, zaciekawione dzieci i zaczęła się żywa lekcja historii.

Zdjęcia są marnej jakości – sama byłam zasłuchana, z jeszcze cieknącymi łzami, które zawsze tego dnia wyrywają mi się o 17:00 spod powiek. Przypomniały mi się opowieści Dziadka i emocje, jakie budziły one we mnie, kiedy miałam tyle lat, co teraz DemOlka.
Starsza Pani wzbudziła mój podziw – mimo panującego upału (35st.C w cieniu), trwała na swoim posterunku cały dzień, zachęcając spieszących się przechodniów, żebym na moment zwolnili, żeby choć moment poświęcili na obejrzenie powstańczych pamiątek. Były plakaty, gazety, menażki, polówka, plecak – dużo drobiazgów, które powodowały, że życie powstańca stawało się bardziej „odczuwalne”, mniej bajkowe, bardziej prawdziwe. I – ku mojemu ogromnemu zdziwieniu – większość ludzi jakby wstydziła się wejść. Robili zdjęcia zza płotu i szybko mknęli dalej.

IMG_1069IMG_1071IMG_1077 IMG_1076 IMG_1078

Na koniec wszystkie dzieci zostały obdarowane upominkami, które zawsze najlepiej działają kotwice, zarzucone w pamięci. Teraz DemOlka każdemu chętnemu słuchaczowi opowiada o dziewczynkach, które były sanitariuszkami i „maluchach, które nosiły listy”. Tolek nic nie mówi, bo jest w wieku „bycia twardzielem”, ale widać, że trawi nowe wiadomości.

IMG_1080 IMG_1093 IMG_1094

Dziadek nie lubił rocznic powstania. Nie chciał wychodzić tego dnia w domu (a był człowiekiem niesłychanie żywotnym i ciekawym świata) i opowiadał o 63 dniach 1944 roku tylko wyraźnie zapytany (choć o samej wojnie często snuł opowieści). I zawsze, niezmiennie, krytykował pomysł powstania. Dopiero w ostatnich latach przed śmiercią i On ruszał tuz przed 17:00 na ulicę.

IMG_1074IMG_1072

W ciągu ostatnich paru miesięcy Tolek i DemOlka byli kolejno w Muzeum Powstania Warszawskiego i w Muzeum II Wojny Światowej. Wczorajsza opowieść wyraźnie stała się klamrą, która spięła to wszystko w głowie DemOlki w całość. Ciekawa jestem kiedy i jak Mała powróci do tematu. Bo że powróci – jestem pewna.
Tymczasem ze smutkiem obserwuję mojego Syna. Po dwóch latach nauki w szkole, która miała być idealna, nienawidzi historii i reaguje niezwykłym oporem na każdą próbę jej przemycenia. Wczoraj najpierw się najeżył i przybrał minę znudzonego. Na szczęście starsza Pani okazała się bardzo dobrym mówcą i niezłym pedagogiem i tak poprowadziła swoją opowieść, że była ona ciekawa dla wszystkich dzieci, mimo dużego rozstrzału wiekowego. Byłoby super, jakby więcej takich pań wyszło na ulice Warszawy dzielić się wspomnieniami. Saska Kępa skrywa wiele tajemnic i niesamowitych mieszkańców.
Mam nadzieję, że nie jedna tego typu niespodzianka jeszcze nas spotka.

PS. Ta konkretna Pani jeszcze przez kilka dni czeka ze swoją wystawą przy ulicy Francuskiej 22 na wszystkie chętne do słuchania dzieci.

1 Komentarz on żywa lekcja powstańczej historii

  1. fajnie sie czyta o takich inicjatywach i fajnie, ze twoje dzieci chca tego sluchac (mimo tymczasowych oporow ze strony syna)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*