Zanim powie pierwsze słowo… cz. 1

Poradnia - logoPierwsze słowa – to taki etap w rozwoju dziecka, na który rodzice czekają z wielką niecierpliwością. Rozwój mowy to długa podróż, w czasie której dziecko uczy się umiejętności wyrażania własnych potrzeb i myśli. Zaczyna się ona bardzo wcześnie, już w życiu płodowym, wraz z rozwijającymi się zmysłami oraz układem nerwowym.

Dziecko rodzi się z możliwością nabycia każdego języka, jeśli spełnione są odpowiednie warunki – anatomiczno-fizjologiczne oraz dostateczna stymulacja. To rodzice dostarczają mu wzorców zachowań językowych, które sobie ono przyswaja drogą naśladowania – najpierw patrząc, słuchając, ucząc się rozumieć – i w końcu mówić.

W pierwszym roku życia tworzą się fundamenty komunikacji oraz naprzemiennego uczestniczenia w rozmowie. Istotą komunikacji jest wyrażanie swoich potrzeb: „Mówię, bo czegoś chcę”. Takie żądania stanowią pierwszą motywację do mówienia – i jeśli dziecko zauważy, że wydawane przez nie dźwięki (a później słowa) powodują zmiany wokoło niego, używa ich częściej i coraz bardziej celowo. Zaspokojenie własnych potrzeb dzięki komunikacji to najważniejsza rzecz, której uczy się małe dziecko – i to już od momentu przytulenia przez mamę w reakcji na płacz.

Początkiem „mówienia” jest gaworzenie. Stanowi ono pewnego rodzaju zabawę głosem, wydawanymi przez siebie dźwiękami, w czasie którego dziecko bacznie obserwuje reakcję otoczenia. Rodzice słyszący gaworzące dziecko reagują zazwyczaj emocjonalnie i bardzo ekspresywnie, naśladując ciągi sylab wypowiadanych przez malucha (słynne „mama” lub „tata”). W ten sposób nawiązuje się pomiędzy nimi proto-dialog, czyli pierwsze „rozmowy”. To z kolei uczy dziecko zauważania słuchacza, czyli drugiej osoby jako partnera. Uczy słuchania i zabierania naprzemiennego udziału w pierwszych „dyskusjach” – a im więcej rodzice użyją w naśladowaniu tej wypowiedzi mimiki i ekspresji, tym bardziej zachęcą je do naśladowana i produkowania następnych.

Pierwsze słowa pojawiają się zazwyczaj pod koniec pierwszego roku życia. Poprzedzone są przez jeden z najważniejszych w rozwoju gestów – gest wskazywania palcem. Wyciągając rączkę w określonym kierunku dziecko komunikuje: „zauważ to, co ja”, „popatrz – tu!” W ten sposób rozwija wspólne pole uwagi, czyli skupianie się na tym samym, co druga osoba. Potrafi sprawić, że dorosły będzie śledził to, na co ono zwraca uwagę. Może wskazywać, wydawać dźwięki oraz patrzeć na dorosłego, żeby sprawdzić, czy jego uwaga jest właściwie skierowana. Warto to wykorzystać, nazywając to, co dziecko pokazuje – osobę, przedmiot lub obrazek w książeczce. W taki sposób uczymy je rozumienia mowy. Kiedy więc dziecko coś wskazuje, spojrzy na to i wyda jakiś dźwięk – nazwij to. Jednym słowem lub prostym zdaniem („To auto. Chcesz auto”). Warto zwrócić tu uwagę na jedną rzecz – rozumienie zawsze wyprzedza użycie słów, czyli mówienie. Aby mówić, dziecko musi rozumieć, musi zbudować sobie pewną bazę, zasób słownictwa (tzw. słownik bierny) – a to dokonuje się tylko wtedy, gdy usłyszy daną nazwę wiele razy i zawsze w odniesieniu do konkretnej rzeczy. To dlatego tak bardzo dzieci lubią oglądać książeczki obrazkowe, wskazując na poszczególne obrazki i czekając na ich nazwanie przez dorosłego.

Tutaj pojawia się istotna kwestia – jakim językiem mówić do dziecka? Używać zdrobnień, spieszczeń, „języka nianiek”? Czy używać słownictwa „dorosłego”? Najlepszym wyjściem jest zachowanie równowagi – łatwiej maluchowi jest powtórzyć proste wyrażenia dźwiękonaśladowcze – i z tego powodu są one zazwyczaj pierwszymi wypowiadanymi słowami. Kiedy jednak opanuje tę umiejętność, modelujemy jego wypowiedź tak, by podać właściwy wzorzec (np. dziecko: „pipi”, dorosły: „tak, to myszka, myszka mówi pipi”). Należy używać krótkich, prostych zdań i mówić o tym, co właśnie się dzieje lub zdarzyło się przed chwilą.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – kiedy mówisz do dziecka, staraj się być na poziomie jego wzroku. Nie mów „w przestrzeń”, ale pochyl się, usiądź na podłodze, aby obserwowało twoją twarz i mimikę. Łatwiej będzie ci wtedy śledzić jego zainteresowanie, a dziecko będzie miało łatwiejszą możliwość naśladowania. Nie szukaj „wymyślnych” zabawek, wystarczą klocki albo piłka – one dają wiele możliwości rozwijania interakcji oraz ćwiczenia naprzemienności („raz ty – raz ja”) jako wstępu do naśladowania i dialogu.

Już za tydzień druga część artykułu, a w niej praktyczne wskazówki dla rodziców na temat tego, jak stymulować rozwój mowy dziecka.

A

A

 Magdalena Drozd – logopeda, terapeuta integracji sensorycznej, pedagog specjalny.
Od 10 lat pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi.
Prowadzi Poradnię Terapeutyczno-Logopedyczną BOBiK na warszawskim Ursynowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*