wędrówka Nabu

IMG_3937

autor: Jarosław Mikołajewski
ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo Austeria

Niektóre posty piszą się same, a do niektórych podchodzę jak pies do jeża i zwyczajnie boję się zacząć. I właśnie tak było tym razem. Dlaczego? Bo „Wędrówka Nabu” to pozycja wyjątkowa, przejmująca, poruszająca niezwykle trudny temat. IMG_3940To także pierwsza w historii Radia Kraków lektura dla dzieci, która (jednogłośnie) została wybrana najważniejszą książką miesiąca (pod tym linkiem warto posłuchać uzasadnienia wyboru).

W „Wędrówce Nabu” każde słowo ma znaczenie, każdy akapit ma głęboki sens, a każda ilustracja jest dokładnie taka, jak być powinna; maksimum treści przy minimalnej formie.
Najpierw czytałam, przelotnie oglądając rysunki. Potem przelatywałam tylko wzrokiem po tekście, studiując każdą ilustrację osobno. A potem czytałam oglądając i jeszcze raz – oglądałam, czytając. To majstersztyk! Połowa zasług należy się autorowi Jarosławowi Mikołajewskiemu za „odpowiednie danie rzeczy słowa”, a druga rewelacyjnej Joannie Rusinek.

Kiedy Nabu jest pełna nadziei i optymizmu kreska jest delikatna, cieńsza. Kiedy nadchodzi „złe” – strach, ból, zagubienie – kreski zaczynają atakować odbiorcę; stają się grubsze, natarczywe, straszne…

IMG_3938

Pewnego dnia dom Nabu i jej rodziny zostaje zniszczony przez pożar. Rodzina odbudowuje dom, ale historia się powtarza. Dziewczynka postanawia wyruszyć w drogę i odnaleźć nieznane miejsce, gdzie nie palą się domy. Jej rodzina nie decyduje się na ten krok. Mała wyrusza w podróż zupełnie sama.

Odbija się od ściany, której nie ma. Kaleczy drutem kolczastym, który nie istnieje. Wchodzi do łódki-widma. Na każdym kroku spotyka służby mundurowe, mówiące o niezrozumiałych barierach, zakazach i prawach, na mocy których tylko ogromne pieniądze dają możliwość godnego życia.

IMG_3941

Nabu nie rozumie tak, jak tylko dziecko może nie rozumieć tego, co dzieje się każdego dnia na Świecie. Tak się dzieje na przykład w momencie, kiedy rani ją niewidzialny drut kolczasty:

Spojrzała na palce, bo poczuła coś lepkiego. Były całe we krwi. 
– Sama widzisz! – roześmiał się drugi. [policjant]
– Ostre jak noże! – powiedział z satysfakcją pierwszy.
– Nie my je ostrzyliśmy – dodał drugi – ale znamy tych, co ostrzyli. Nikt nie ostrzy drutów kolczastych jak oni. […]
– Do jeziora można wejść tylko po tamtej stronie – wyjaśnił drugi.
– Ale jak można się znaleźć po tamtej stronie? – spytała dziewczynka.
– Nie można – oświadczył pierwszy.
– Trzeba się tam urodzić – odparł drugi. 

IMG_3942

… tak się też dzieje, kiedy celnicy wyjaśniają jej zasadę (nie)widzialności łódek, które pływają do lepszego życia…

– Widzisz… – powiedział drugi celnik. – Łódek, które widzisz, nie ma, ale mogą się natychmiast stać. 
–  Jak to? 
– Wystarczy – wyjaśnił pierwszy – że pokażesz bilet. 
– Albo pieniądze na bilet – dodał drugi.
–  Ile?
–  Pięćset tysięcy.
–  A to dużo? 
– Zależy – roześmiali się obaj celnicy.
–  Czy możecie mówić jaśniej? 
– Dwieście kóz – zaczął wymieniać pierwszy. – Trzydzieści koni. Jeden dom murowany i dwupiętrowy.
–  Albo – wtrącił drugi – dwa lata sprzątania i gotowania u nas w domu. 
Dziewczynce zakręciło się w głowie, ale była dzielna, więc szybko się otrząsnęła. 

– Tak czy siak, pięćset tysięcy czy cztery, ni mam ani jednego tego czegoś, ile by to miało kosztować – powiedziała mocnym głosem. […] będę musiała przepłynąć to morze i już.

Dziewczynka wchodzi do morza. Walczy z falami, z prawami, z ludźmi, z własną słabością i przeraźliwym strachem…

IMG_3943
Nasz domowy nastolatek już coraz rzadziej daje sobie czytać książki. Woli czytać sam. A jeśli już godzi się na wspólne czytanie, to na ogół ma milion pytań, którymi przerywa co drugie zdanie, aż zupełnie stracę wątek. Tym razem Tolek zamilkł przy drugiej kartce. Nie odezwał się ani słowem, nie zadał żadnego pytania, ale było widać, że w głowie ma kłębowisko myśli. Temat dopiero się zaczyna… na swoją kolej czekają jeszcze – mniej metaforyczne, prostsze i odpowiednie także dla młodszych dzieci – „Kot, który zgubił dom” i „Teraz tu jest nasz dom”.

IMG_3787
„Wędrówka Nabu” to książka do studiowania, do przemyślenia; to zaczątek rozmowy o niezwykle trudnym temacie uchodźstwa. Rozwiązania, ani odpowiedzi na najważniejsze pytanie nie ma…

[uwaga! na zdjęciu spoiler!!]

IMG_3944

 

Post powstał w ramach projektu: 

5 Comments on wędrówka Nabu

  1. bo czy istnieje prosta odpowiedź na to pytanie?
    w dobie zaciekłych dyskusji i komentarzy, których czasem aż przykro słuchać, „Wędrówka Nabu” wydaje się być ważnym, mądrym głosem
    oby potrafiła zasiać w wielu głowach podobne Tolkowemu „kłębowisko myśli”

  2. Jakie ilustracje!!! „Kota, który zgubił dom” polecamy, świetna, choć nieco smutna książka.

  3. Piękne i niezwykle mocne te ilustracje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*