człowiek jest jak cebula: ma warstwy

Nauka domowa DemOlki to wyzwanie przede wszystkim dla mnie – nie jestem ani systematyczna, ani konsekwentna. Mozolnie się teraz tego uczę. O ile pod koniec 2016 roku szło nam nieźle, o tyle początek 2017 przyniósł moją pierwszą uczelnianą sesję po latach przerwy i od nowa musiałam nauczyć się łączyć swoją naukę z DemOlkową. Udało się. Wracamy do żywych, zdrowych, zapracowanych i wspólnie uczących się.

P1000618

W ubiegłym tygodniu Lidl sypnął drewnianymi zabawkami. Upolowałam jedną, wymarzoną i DemOlka ze zdwojoną energią przystąpiła do poznawania ciała człowieka. Puzzle banalnie proste, żeby dzieciaki nie skupiały się na dopasowaniu kształtów, tylko raczej na kolejności warstw – na samym dole jest szkielet, na nim narządy wewnętrzne, potem kolejno mięśnie, skóra i ubrania. Każda warstwa jest nieco większa od poprzedniej, więc nie ma mowy o pomyłce. Złożone – zajmują tyle miejsca co jedna gruba deska. Rozłożone dają mnóstwo zabawy, a Małej spodobały się na tyle, że układa je ze dwadzieścia razy dziennie codziennie. Nawet nie zauważyła kiedy zapamiętała kolejność poszczególnych „warstw człowieka” (choć na początku była tą kolejnością zdziwiona). A ponieważ niedawno poznała Shreka, to prosty wniosek jest taki, że człowiek jest jak cebula (i ogr): ma warstwy!

FullSizeRender-4IMG_7910Po dwóch dniach, w trakcie zabawy, podsunęłam książkę. Bez słowa, bez zachęcania. Jak minął pierwszy zachwyt układaniem i rozkładaniem ludzików, książka poszła w ruch. Olka sięgnęła po nią sama, kiedy nadeszła właściwa pora.

FullSizeRender-3FullSizeRender-9FullSizeRender-5FullSizeRender

Kiedy „wyczytała” już wszystko, co dała radę bez pomocy, złapała się za moją książkę – akurat czytam o profesorze Skalskim i początkach kardiochirurgii polskiej. Uwielbiam tego typu dyskusje – co ludzie robią, dlaczego i po co. Nie da się ukryć, że DemOlce najbardziej wpadły w oko okulary do operacji. Coś czuję, że niedługo będziemy musiały zrobić ich dziecięcą wersję.

FullSizeRender-8FullSizeRender-11Potem było kolejnych kilka dni układania i rozkładania. Ja uczyłam się do swojej szkoły, a DemOlka twardo odrabiała swoją lekcję anatomii.

A potem przyszła pora na pobranie lekcji od starszego brata… a brat, jak to brat… Jego myśli biegną jeszcze innym torem i skręcają w tylko Jemu znane ścieżki. Jak wychodziłam – opowiadał DemOlce o płucach.
Nie do końca wiem jak doszli od płuc do oka…

… ale kiedy wróciłam po kilku minutach do pokoju, Olka próbowała stawać na głowie, bo nie do końca zrozumiała o co chodzi z tym odwróconym na siatkówce obrazem i pracą mózgu.

IMG_7933

I nawet „Było sobie życie” nie pomogło. PhotoCollage Share File

Nie ma wyjścia – czeka nas „lekcja” o oku… lub ciągłe stanie na głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*