Van Gogh po raz drugi

IMG_8636Dwa miesiące temu byliśmy na wystawie Van Gogh Alive . DemOlka była wtedy zachwycona zabawą z dziećmi, „bieganiem po obrazach” i poruszona natłokiem kolorów i dźwięków. Nie od dziś wiemy, że nasza Córeczka ma w sobie niesamowitą wrażliwość na kolory i zauważa najdrobniejsze szczegóły, które nam umykają – jeszcze dwa tygodnie po wycieczce opowiadała wszystkim o słonecznikach i polach, które namalował „Vincent” (tak się jakoś stało, że Vincent od razu stał się Jej przyjacielem i przeszli na „ty”).

Dwa miesiące po Wystawie postanowiłam posiłkować się książkami oraz albumami i sprawdzić ile DemOlka zapamiętała. W pierwszej chwili wydawało się, ze pamięć Jej nieco szwankuje, ale już po chwili „puzzle” w mózgu wskoczyły na swoje miejsce i okazało się, ze pamięta bardzo dużo.

W pierwszej sali wystawy urządzono pokój Van Gogha. Mniej więcej 20 sekund zajęło DemOlce odkrycie, że kapelusz jest w Jej książeczce zawieszony nieco inaczej, niż był na wystawie. Po przestudiowaniu zdjęć z wycieczki i porównaniu z albumem musiałam przyznać Jej rację. I chyba spróbujemy zbudować ten pokój z klocków duplo… ciekawe czy nam się uda.

IMG_7225IMG_8633

Skupiała się na detalach, pokazywała mi drobnostki, których ja w ogóle nie zauważyłam – znaną prawdą jest, że człowiek uczy się się przez całe życie, ale kiedy pięciolatka pokazywała mi to, co Jej zdaniem było najważniejsze na obrazach, czułam się… uboga. 😉 Już nie raz zaskakiwała mnie niuansami barw, które zauważa i „przerabia” w swojej główce (podobno odróżniam barwy wyjątkowo słabo jak na kobietę), ale właściwie każdorazowo jestem tym tak samo zdziwiona. no bo przecież to ja-matka-Polka mam Wiedzę i Doświadczenie… a tymczasem znowu okazało się, że to DemOlka widzi „więcej”.

IMG_8640W wycieczce po życiu i twórczości malarza posiłkowałyśmy się przede wszystkim rewelacyjną książeczką wydawnictwa Stardust Media „Van Gogh. Kamil i słoneczniki”. Mamy z tej serii (Wielcy malarze dzieciom) jeszcze Moneta i z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że to jeden z ciekawszych książkowych zakupów, dokonanych przez mnie nieco mimochodem. Autorem i ilustratorem jest Laurence Anholt.

Historia opisana w książeczce zaczyna się w dniu, w którym Vincent Van Gogh przyjechał do miasteczka Arles, w 1888 roku. Na stacji poznał małego Kamila, z którym szybko zaprzyjaźnił się. Razem chodzili oglądać słoneczniki i pola pełne zboża. Rodzina Kamila wspierała niedocenionego malarza, jak mogła. Z wdzięczności van Gogh namalował portrety wszystkich członków rodziny Roulin.
Opisana historia to „wariacje na temat” prawdziwych zdarzeń, a wspomniane portrety faktycznie powstały i są teraz warte krocie.IMG_8638

DemOlka spędziła nad każdą stroną długie minuty, a historyjkę o życiu Van Gogha czytałyśmy wielokrotnie. Każdorazowo najbardziej czeka na informację o własnoręcznym obcięciu sobie kawałka ucha przez pogrążonego w chorobie malarza. Widać to najmocniej trafia do dziecięcej wyobraźni. Przyznaję, choć historia była mi wcześniej znana, to i na mnie robił spore wrażenie, kiedy ta informacja wpleciona jest w książkę pełną dziecięcych rysunków i ciepłych barw.

„Za moich czasów” plastyka w szkole polegała na malowaniu i rysowaniu na zadany temat i w określony sposób. Nie mieliśmy zbyt dużo możliwości wykazania się inwencją twórczą. Nie mieliśmy też najmniejszej szansy na poznanie malarzy, ich twórczości i życiorysów. Teraz z prawdziwa przyjemnością nadrabiam braki ze swoimi dziećmi.

IMG_8631

 

Post powstał w ramach projektu  

3 Comments on Van Gogh po raz drugi

  1. Bardzo ciekawe! Sama chętnie bym się dokształciła:)

  2. Van Gogh to była moja pierwsza malarska-artystyczna miłość, więc mam do niego wielką słabość :)
    Bardzo cenne książki, a najcenniejsza wrażliwość dzieci na sztukę od małego :)

  3. Lubimy książki o sztuce. Samą sztukę też :-)

2 Trackbacks & Pingbacks

  1. Przygody z książką 4 / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń
  2. projekty międzyblogowe |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*