stare pudło

O każde stare pudło w naszym domu toczy się walka, do której staje żeńska część rodziny. Każda z nas ma swój pomysł na zużycie; pomysł najlepszy, wymagający natychmiastowej realizacji. Czasem do boju włącza się Tolek, ale na ogół odpuszcza widząc iskry, sypiące się z oczy DemOlki i MaTOlka. Często swoich sił próbuje TaTOlek – On walczy wyłącznie o możliwość wyniesienia kartonu do śmieci i opanowania chaosu w domu. Zawsze przegrywa. W końcu porządne pudła zdarzają się rzadko i nie można marnować takich okazji.

Ostatnio kurier przyniósł nową zastawę stołową. Kiedy zachwycałam się nowymi talerzami, DemOlka wykorzystała moment i bez pytania porwała pudło. A było co porywać! Wielkie, z twardej tektury, aż kusiło obietnicą świetnej zabawy. A na dodatek w dużym pudle było mniejsze! Taka gratka nie trafia się codzień. W ruch poszły noże, nożyczki, taśmy klejące, pędzle, farby i kleje. Najpierw DemOlka zmieniła się w robota.

thumb_IMG_8107

Potem robot – niczym transformers – przeistoczył się w autobus. Zachwycona Mała siedziała w środku pół dnia. Okazało się, że autobus jedzie pełen dzieci na wycieczkę. Potrzebne były kanapki, (które Mała zrobiła sama), picie, różnorakie przekąski; wymyślone dzieci zabrały prawdziwe plecaki, pełne zupełnie prawdziwych zabawek. Próbowały nawet zabrać koc, ale okazało się, że w autobusie jest już taki tłum, że koc się nie zmieścił.

thumb_IMG_8108

Kiedy wycieczka się skończyła, DemOlka poszła na chwilę do Babci i za chwile wróciła z nowym łupem – tackami po cykoriach. Niemal widziałam jak trybiki kręcą się w Jej głowie. Za chwilę „dzieci z autobusu” stały się realne. A dokładnie jeden dzieciak. Fioletowiec. Wcisnął się z DemOlką do autobusu i pojechali w siną dal. Dzień jak codzień. IMG_9905

thumb_IMG_8114

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*