rodzicielstwo bliskości w babcinym wydaniu

Dobijam do czterdziestki i coraz częściej w głowie huczą mi podsumowania – powiedziałabym, że to delikatne wydanie kryzysu wieku średniego gdyby nie to, że nieźle w tych podsumowaniach wypadam. Coraz częściej czuję, że jestem tu, gdzie być powinnam.

W parze z podsumowaniami idzie wielkie sprzątanie.
Porządki są naprawdę generalne – zaczęło się od ciuchów i pogodzenia się z myślą, że 20 dodatkowych kilogramów zostanie ze mną nieco dłużej niż planowałam, a co za tym idzie, że pudła z opisami „otwórz jak schudniesz…. 5/10/15 kg” można wystawić za drzwi. Potem przyszedł czas na wszelkie przydasie i durnostojki, Bardzo Ważne Pamiątki z Wyjazdów, zabawki, książki. Na końcu wzięłam się za sprawdzanie dyskietek, płyt, dysków i zapisków. I tak wpadłam na stareńki mail mojej Mamy. List był długi i niezwykle wzruszający, a jeden jego akapit okazał się tak ważny, że postanowiłam go udostępnić nieco szerszej publiczności. Dlaczego? Bo jest dla mnie kwintesencją rodzicielstwa bliskości

Na wszelkich forach i grupach rodzicielskich raz po raz czytam opowieści rwących włosy z głów młodych stażem rodziców, którzy ścierają się w metodach wychowawczych ze swoimi rodzicami: pełne żalu wywody jak obecni dziadkowie są za tresurą dzieci, jak absolutnie pewni swoich racji próbują wymóc na świeżo upieczonych rodzicach metody kar i nagród, karnych jeżyków i wprowadzania siłą kindersztuby.

Momentami mam wrażenie, że granica jest cienka – dość łatwo przejść od rodzicielstwa pełnego bliskości do wychowania bezstresowego, które według mnie jest wielką pomyłką.
Moim zdaniem rodzicielstwo bliskości to wychowanie w szacunku do małego człowieka: próba zrozumienia jego potrzeb, strachów i (nie)chęci i wytyczenie takich granic, które spowodują, że cała rodzina znajduje się w swojej strefie komfortu (lub jak najbliżej niej). I nie jest to równoznaczne z pozwoleniem dziecku na wszystko.

Odnaleziony przypadkiem mail mojej Mamy jest dla mnie wyrazem Jej mądrości życiowej. Być może pomoże komuś coś zrozumieć, albo po prostu sprawi, że ktoś jeszcze raz przemyśli sprawę jak to jest z tym wychowaniem i traktowaniem dzieci.
Niczego nie ryzykuję – najwyżej nikomu nie pomogę.

Publikuję ten fragment jeszcze z innego powodu (żeby nie było za różowo): mam z Mamą trudną relację. Całe życie się ścieramy. Czasem niezwykle surowo Ją oceniam, czasem mam dość, a czasem ręce mi opadają. Jako Babcia też nie raz dała plamę… ale wiem, że po swojemu się stara i zawsze się starała. Po prostu nie zawsze wychodzi, mimo najlepszych chęci. Czasem ta myśl dodaje mi sił: kiedy czuję się podle jako matka i kiedy ktoś szczególnie mocno przekonuje mnie do zasadności karania i musztrowania dzieci. Kiedy zaczynam (na moment) wątpić w to, że tłumaczenie do skutku i rozmowy to jedyna słuszna droga wychowywania szczęśliwego, dobrego człowieka. Wiem na pewno, że mi jest łatwiej w życiu dzięki temu, że prawie zawsze mam milczące wsparcie ze strony Mamy, kiedy wpadam na jakiś dziwny pomysł wychowawczo-edukacyjny.

Przeczytajcie i sami przyznajcie, że to słowa, które nie powinny leżeć schowane:

„[…]Z drugiej strony bardzo mi się podoba bycie starszą panią, babcią. Fascynujące jest patrzenie na twojego synka, który tak szybko z dziecka stał się niezwykle wrażliwym chłopcem bardzo uważnie obserwującym świat. Nie wiedziałam tego jak byłam młoda, że dzieci w tym wieku to już tacy dorośli ludzie ze swoimi obserwacjami, strachami, uczuciami, zazdrościami, kłopotami wcale nie dziecinnymi. To są te same problemy co w dorosłym życiu, tylko na razie z trochę innej perspektywy. Żałuję, że nie wiedziałam tego kiedy Wy byliście mali i bagatelizowałam”dziecięce” problemy, przepraszam Cię za to.
Myślę, że to trochę tak musi być i że to jest przywilejem dziadków, którzy nie muszą się zajmować niczym innym tylko kochaniem. To jest super”.

Sami powiedzcie, czy moja Mama nie jest niezwykle mądrą osobą?! I czy mogłam nie podzielić się tym tekstem?

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. Dziadkowie musztrują wasze dzieci? Pokażcie im te słowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*