Raz, dwa, trzy. Piaskowy Wilk; autor: Asa Lind

Mniej więcej rok temu zorientowałam się, że szwedzkie nazwisko autora książki dla dzieci, to już połowa sukcesu. Kiedy więc w mojej ukochanej księgarni wręczono mi książkę Asa Lind wiedziałam, że razem wrócimy do domu. I tak się też stało. Wieczorem zasiadłam z synem do czytania, a tam – niemiła niespodzianka. Siedmiolatek się “wciągnął”, ja – ani trochę. Dosyć już miałam filozofowania i kwarków, marzyła mi się jakaś wartka akcja. Odłożyłam książkę i przez długi czas broniłam się rękami i nogami przed powrotem do niej. I to był duży błąd. Kilka miesięcy później moje dziecko wróciło ze szkoły z mocno poobijanymi nogami po jakimś meczu. Ku mojemu zdziwieniu w gorącej kąpieli zamiast łez, pojawił się w oku błysk i popłynęła opowieść o medalach odwagi. Co to za medale? O co chodzi?! Tak właśnie wróciliśmy do czytania “Piaskowego Wilka” i tym razem oboje się w nim zakochaliśmy.

Piaskowy Wilk jest zrobiony z ziarenek piasku, ale wcześniej był żarem, wulkanem i  kamieniem. Kamieniem, który tak długo toczył się i podróżował po świecie, aż poznał odpowiedzi na wszystkie pytania i starł się na piasek. Teraz żywi się słonecznym i księżycowym blaskiem. Mieszka na plaży niedaleko małej dziewczynki, Karusi, która ma bardzo kochających ją i mocno zapracowanych rodziców. Karusia ma też milion pytań i bardzo potrzebuje kogoś, kto będzie miał czas i cierpliwość, żeby na nie odpowiadać. I tak zaczyna się dziewczynkowo-piaskowa przyjaźń, pełna niesamowitych odkryć:

[Piaskowy Wilk] w okamgnieniu znalazł się przy Karusi. Zatrzymał się i zaczął wytrzepywać wodę ze swojego piaskowego futerka. Krople rozpryskiwały się we wszystkie stronym a tyci ognisko zaczęło dymić i skwierczeć.
– Co ty robisz? – krzyknęła Karusia. – Zobacz tylko! Przestraszyłeś moje ognisko.
Piaskowy Wilk popatrzył na ognisko i zmarszczył nos.
– Nie ufam szelmie – powiedział. – Pachnie mi awanturą.

Dawno temu napisano poradnik dla rodziców  “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. I – choć od razu przyznaję, że to bardzo daleko idące skojarzenie – “Piaskowy Wilk” przypomina mi trochę odpowiednik tamtego poradnika, ale napisany dla dzieci, w formie bajki. Dzięki piaskowemu zwierzęciu Karusia uczy się jak mówić do rodziców tak, żeby ją usłyszeli; tłumaczy im, że “teraz” znaczy dokładnie w “tym momencie”, że onieśmielenia nie trzeba “zagadywać” czczą paplaniną i odkrywa, że zostanie z opiekunką kiedy rodzice idą na bal to najlepsze, co człowieka może spotkać. A prócz tego odkrywa jeszcze, że cukierki mogą spadać z nieba, że aniołki mają dzieci, że w niektórych ogniskach czają się smoki, że najważniejsze to wyczekać na Odpowiedni Moment i że rzeczywistość nie zawsze jest zupełnie rzeczywista.

„Piaskowy Wilk” to książka magiczna. Trudne sytuacje domowe sprowadza do bardzo prostych prawd. Dzieciom pomaga zrozumieć rodziców, a rodzicom – swoje błędy. A przy tym jest bajkowa i pełna ciepła. Mam silne podejrzenie, że w czasie naszego pierwszego czytania sama byłam takim niesłyszącym rodzicem i dlatego bardzo cieszę się, że teraz i mnie oczytoczarowała.

Małgosia Czytoczarująca

 

Asa Lind, “Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk”*
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2012
ISBN: 978-83-7776-017-8
376 stron

*na ten zbiór składają się trzy tomy książki:
“Piaskowy Wilk”
“Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia”
“Piaskowy Wilk i prawdziwe wymysły”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*