„Quiet books” czyli filc może wszystko!

Quiet books, czyli książeczki wyciszające to coś, na co moda dotarła ostatnio do Polski. Obejrzałyśmy, uszyłyśmy, wypróbowałyśmy. I teraz opisujemy. Tu pierwsza uwaga: nazwa jest mocno myląca, bo książeczka wcale nie wycisza/ucisza, tylko raczej powoduje wybuchy radości i okrzyki emocji. Ale o to nam chodziło.

 

Co to jest quiet book?

Jest to zabawkowa książeczka ćwicząca sprawność manualną (najpierw rodziców – w trakcie tworzenia, potem dzieci – w trakcie korzystania), uszyta gł. z filcu, materiału i plastikowych oraz piankowych dodatków.

O co w tym chodzi?

Chodzi o to, żeby zająć dzieci, dać chwilę wytchnienia rodzicom, a przy okazji – żeby zrobić coś fajnego, co ma sens (ach, te walory edukacyjne!!) i poćwiczyć dłonie. U nas sprawdziło się podwójnie – najpierw ja miałam radość z tworzenia (choć szyć się dopiero uczę), potem DemOlka naprawdę dobrze się bawiła. Ponieważ nasza książeczka powstawała w grudniu, to skupiłam się na motywach świątecznych – choince, pierwszej gwiazdce i prezentach. I to był błąd. Otóż okazało się, że zdaniem pięciolatki ubieranie choinki w styczniu wcale nie jest tak interesujące jak wtedy, kiedy czeka się na żywe drzewko w domu. A jeśli ktoś jest niewprawnym szwaczem – jak ja – to musi się przygotować na to, że uszycie kolejnych stron zajmuje znacznie więcej czasu, niż by się mogło wydawać. Średnio na samo szycie jednej kartki musiałam poświęcić 2 godziny, do tego dochodził czas planowania, wykrojów i kolekcjonowania materiałów – wyszłam z założenia, że poza filcem nie kupujemy nic innego, tj. wykorzystywałam resztki starych materiałów, za małe ubrania dziecięce i podarte spodnie. Długo. Na tyle długo, że zabrakło mi czasu i nie wyrobiłam się przed Świętami (gotowa książeczka miała wylądować pod choinką). Podsumowując: quiet book to świetna sprawa, ale odradzam tematyczne zapędy.

Jak ją zrobić?

Po prostu – uszyć. A jak ktoś bardzo nie lubi szyć, to można nawet skleić, ale akurat tej metody nie polecamy, bo jest zdecydowanie mniej trwała. Filmików pilotażowych jest w internecie mnóstwo. Najpierw planujemy format, potem naszywamy kolejne elementy (w pierwszej wersji pudło z bombkami wyszło mi na innej stronie niż choinka – warto dobrze się zastanowić jak ma wyglądać finalna wersja użytkowa), potem planujemy sposób łączenia i – zależnie od tego, na co się decydujemy – łączymy po dwie strony, lub najpierw przyszywamy element łączący strony z całością, a dopiero potem doszywamy tylną stronę. Tu uwaga numer dwa: warto zainwestować w naprawdę dobry, gruby filc, przeznaczony na tło naszych kart. Zwykły, cienki filc, dostępny w popularnym sklepie książkowo-ręcznorobótkowym  świetnie nadaje się na elementy ozdobne, natomiast jest zbyt cienki na podkład. Efekt jest taki, jak na pierwszym zdjęciu, tj. marszczenie i zagniecenia.

Wracając do meritum: quiet book może rzeczywiście przyjąć formę książeczki, ale można też pozostać przy pojedynczych kartach; można połasić się na zszywanie wszystkich kart, łączyć je wstążkami, spiąć spinaczem bądź nawlekać w formie segregatora – ile osób tworzących, tyle pomysłów. U nas najbardziej sprawdzają się osobne karty. Po pierwsze jest nimi łatwiej operować, po drugie zajmują mniej miejsca w torebce, kiedy chcę uraczyć DemOlkę tą przyjemnością gdzieś poza domem.

I tu dochodzimy do tego, co dla nas jest niezwykle istotne: zabawa książeczką rzeczywiście wciąga, a zajmuje mało miejsca. Dzięki temu świetnie nadaje się do poczekalni u lekarza, do samolotu czy na długą podróż samochodem.

 

Świetne inspiracje

Ponieważ nie każdy ma milion pomysłów w głowie, to postanowiłyśmy podać nasze ulubione adresy z fantastycznymi quiet books:

Dom wróżki

Domek dla lalki

Jesienna książeczka

Wszystkiego po trochu

Bardzo pstrokato

Urok oberwańca

 

A to kolejny stopień wtajemniczenia, czyli przenośne gry planszowe

http://unicornhatparty.com/

domowe teatrzyki filcowe

http://www.imagineourlife.com

http://www.imagineourlife.com

plansza z prognozą pogody

stacja pogodowa z filcu

http://www.imagineourlife.com/

oraz niesamowity quiet laptop, który na razie pozostaje dla mnie niedoścignionym wzorem, ale w tym roku mam zamiar się z nim zmierzyć.

http://www.imagineourlife.com/

http://www.imagineourlife.com/

 

 

 

 

 

 

I fantastyczna mapa filcowa, której stworzenie zajęłoby mi chyba cały rok:

http://www.imagineourlife.com/

http://www.imagineourlife.com/

Dla tych, którzy nie mają czasu, bądź nie czują się na siłach stawać w szranki i z igła i nitką, mamy podpowiedź, że quiet books można kupić u coraz większej ilości osób szczególnie uzdolnionych manualnie, np.

Filcowanki

Mili Fiori

Quiet books hand made

Często pada pytanie dla dzieci w jakich wieku przeznaczone są quiet books. Otóż wszystko zależy do sprawności manualnej dziecka i stopnia trudności książeczki. Widziałyśmy książeczki przystosowane dla roczniaków, a w domu zrobiłyśmy książeczkę dla pięciolatki. Im większą inwencją twórczą wykaże się twórca, tym starsze dziecko będzie miało zabawę. Puśćmy wodze wyobraźni i sprawdźmy dokąd nas to zaprowadzi!

 

 

Małgosia  – mama Tolka i DemOlki; główna pomysłodawczyni scenariuszy zajęć Szalonych Naukowców; autorka książeczki Przyroda w zagadkach Wydawnictwa Edgard

2 Comments on „Quiet books” czyli filc może wszystko!

  1. Uwielbiam je!!!:* sa bardzo aktywizujace. Nawet nie wiedzialam,ze zwa je „ciche”:)

  2. Ja też je uwielbiam. Patrzeć jak powstają i jaką radość powodują!! Pozdrwiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*