„Proszę mnie przytulić” i pierwsze pieniądze DemOlki

Niedawno nasza córka dostała pierwsze pieniądze w życiu. Nie spodobało mi się to. Jest jeszcze mała, nie umie liczyć, a płacenie pozostaje dla niej abstrakcją. No, ale dostała i nie było wyjścia: koniecznie chciała coś SAMA kupić. Im dłużej zwlekaliśmy, tym bardziej była napalona, a ja snułam coraz bardziej przerażające wizje awantur w sklepie o wszystko to, czego zwykle nie kupujemy.

Któregoś pięknego dnia poszliśmy cała rodziną na spacer… a DemOlka po raz kolejny udowodniła mi, że Jej nie doceniam. Najpierw uparła się, że koniecznie musi kupić lody… Tolkowi. Sobie, przy okazji, też. Ale głównym celem było zrobienie przyjemności starszemu bratu i zaproszenie Go na coś pysznego. Nie mogliśmy się nie zgodzić. :)

Chwilę potem doszliśmy do celu naszego spaceru, tj. na Targi Książki. Najpierw wylądowaliśmy w games roomie i zabawiliśmy tam znacznie dłużej, niż planowaliśmy. Tolek odpłynął w rejony gier strategicznych, a ja dostałam oczopląsu i nie mogłam się zdecydować w co mam grać najpierw, a w co dopiero chwilę potem.
Tymczasem DemOlka spacerowała dostojnie, obserwowała rozgrywki, oglądała gry… i zdecydowała się nic nie kupować. Byłam w szoku. Nastoletni Tolek miał milion pomysłów co by chciał i dwa miliony próśb o zakupy, tymczasem kilkuletnia DemOlka uznała, że nic nie jest wystarczająco interesującego, żeby opróżnić portmonetkę do końca.
Ruszyliśmy w stronę książek. Tu szajby dostaliśmy zgodnie wszyscy. Każdy ciągnął w stronę swojego ulubionego wydawnictwa i ukochanych tytułów, a ja co 5 sekund dostawałam zawału, że właśnie zgubiłam lub zaraz zgubię któreś dziecko (udało się, przetrwaliśmy wszyscy). Miałam ochotę przyjechać taczką lub ciężarówką i odjechać z pokaźnym bagażem, Tolek pozbył się wszystkich oszczędności, a DemOlka… oglądała, studiowała obrazki, czcionki i… odkładała wszystko na miejsce. Aż nagle stanęła, złapała książkę, przytuliła ją do siebie (tu należy dodać, że wrażliwa dotykowo DemOlka każdą rzecz sprawdza głaszcząc i wiele chropowatych przedmiotów natychmiast trafia z powrotem na sklepowe półki) i zaparła się zadnimi nogami, że dalej nigdzie nie idzie bo właśnie tu musi wydać swoje pieniądze. W ten sposób do naszego domu trafiła książka „proszę mnie przytulić”. Pierwsze czytanie odbyło się jeszcze na Targach Książki, a drugie – na ulicy po drodze do domu. I z radością muszę przyznać, że DemOlka jest moją nieodrodną Córką. :) Jakbym to ja dostała 50zł w prezencie, to nie mogłabym wydać ich lepiej: pyszne lody dla kogoś kochanego i świetna książka to mój ideał udanych zakupów. A jaka jest książka?

Spodobała mi się już sama okładka, a po otwarciu było tylko lepiej. Tekstu nie jest bardzo dużo, a obrazki nie są skomplikowane. Fabuła? prosta: pewnego dnia tata niedźwiedź postanawia pokazać swojemu synkowi, jaki jest najlepszy sposób na udany dzień. Jak wskazuje tytuł, najlepszą metodą jest przytulenie kogoś. Niedźwiedzie ruszają na podbój lasu, ściskają każdego napotkanego sąsiada i rzeczywiście obserwują, jak wszystkim poprawiają się humory. No, może przez mały momencik gwałtownie przytulony Myśliwy traci rezon, ale i On w końcu potulnieje i nawet zgadza się oddać broń. Dzień niedźwiedzie kończą w wyśmienitych humorach i zgodnie uznają, że faktycznie przytulanie leczy wszystkie smutki.

IMG_0489

IMG_0491

To książka, która według mnie powinna trafić do biblioteczki każdego dziecka. Pisana prostym językiem dla małych dzieci, wyraźnie dała do myślenia także naszemu starszemu dziecku, które występowało w roli czytacza. 
IMG_0492

Niedźwiedzie przytulały i samotną łasicę, która została „wzruszona, trzymająca się za serce”, i zające, które zgodziłyby się na wszystko ze strachu przed olbrzymami i „jeszcze długo po tym przytuleniu nie mogły uwierzyć w swoje szczęście”, i groźnego wilka, któremu potem „było tak miło, że nawet nie zauważył przechodzącej obok małej dziewczynki”, a nawet anakondę, która uznała, że przytulanie jest jej największą pasją”; no i myśliwego. A każdy przytulony pozostawał radosny, jakby dostał plasterek na serce. Jeśli miałabym wskazać najbardziej „bliskościową” książeczkę, jaką mamy, to jest nią właśnie „proszę mnie przytulić”.

DemOlka uznała, że czytanie nie jest „zaliczone”, jeśli po każdym opisanym przytulaniu nie następuje przytulenie domowe. A ponieważ pierwszego dnia czytaliśmy książeczkę ze 20 razy, to cała rodzina ściskała się jak wariaci. I to naprawdę poprawiało humor!

PS. Tylko jedna rzecz nie daje nam (mi i DemOlce) spokoju: który jest który?! Przecież jaśniejszy ma mordkę wybitnie synkową, a ciemniejszy tatusiową. tymczasem na wszystkich innych stronach to tata jest jaśniejszy. To który jest który?!

IMG_0490

IMG_0493

IMG_0495

 

Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak
„Proszę mnie przytulić”
Agencja Edytorska Ezop
Warszawa 2016

 

Post powstał w ramach projektu:Print

6 Comments on „Proszę mnie przytulić” i pierwsze pieniądze DemOlki

  1. My również mamy ta książeczkę. Muszę przyznać, ze kupiłam ją dla ilustracji. Są przepiękne! I choć książka jest chyba u nas od pół roku, to 3,5-letniej Zuzi w ogóle się nie spodobała, aż do dzisiaj, bo zobaczyła na ekranie komputera Twój wpis z okładką i powiedziała „Mamo, my tez mamy taką samą” 😀 I chyba w końcu chwyciło. Więc dziękuję, ze swoim wpisem przyczyniłaś do odkrycia nowej wartościowej książki przez moją Zuzę :)

  2. Myślałam, że to książka dla małych dzieci. Ale Twoja recenzja mnie przekonuje, że to książka dla mojej nastoletniej córki, która uwielbia się przytulać :-)
    Sprawdzę w bibliotece :-)
    Dzięki :-)

    • czytoczary // 3 lipca 2016 at 17:24 // Odpowiedz

      Z założenia dla maluchów. Nasz nastolatek potrzebuje pretekstu w postaci konieczności czytania młodszej siostrze.

  3. Pewnie trudno ich odróżnić bo jeden to nieodrodny syn drugiego;) Tak to już szczęśliwie jest. Wy też macie to szczęście:) A oba przytulające się misie należą także do naszych ulubionych, podobnie jak „Uśmiech dla żabki”. Pozdrawiam.

2 Trackbacks & Pingbacks

  1. Przygody z książką 4 / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń
  2. projekty międzyblogowe |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*