pomieszanie z poplątaniem

Mniej więcej 3 lata temu przedstawiłam TaTolkowi światłą wizję nowego dziecięcego portalu naukowego – miały być doświadczenia, filmiki, scenariusze. Ku mojemu zdziwieniu mąż nie zareagował dzikim entuzjazmem, którym ja tryskałam. Podszedł do pomysłu mocno sceptycznie.
Prawie 40 miesięcy później powoli przyznaję Mu rację. Blog parentingowo-edukacyjny to niezwykle łakomy kąsek… ale chyba jednak nie dla mnie. Znacznie lepiej czuję się pisząc „rodzinnie”. I chyba pora wrócić do bardziej osobistej formy przekazu.

Konferencje, studia, seminaria uwielbiam i dalej będę odwiedzać i opisywać; doświadczenia, które można robić z dziećmi, znam na wylot i dalej będziemy je robić i (czasem) opisywać; w planszówki (często bez planszy) wsiąkłam, więc dalej będziemy testować i opisywać coraz to nowe gry.. ale „po mojemu” i bez spinki; subiektywnie, z mocnym zabarwieniem uczuciowym. Bo tak mi bardziej leży.

IMG_5507

Dziś w nocy wyjeżdżamy na kilka dni do Niemiec. Oto, co projekt Mali Podróżnicy robi z ludźmi – wyrywa z ciepłych pieleszy i każe zwiedzać, choćby w deszczo-śniegu! Wyciągamy walizy, pakujemy się, robimy listy rzeczy niezbędnych, szykujemy lekarstwa i maszynki, które muszą być zawsze przy DemOlce, a ja wertuję stary blog w poszukiwaniu opisów Berlina, muzeum i innych atrakcji, których DemOlka już nie pamięta, a Tolek chętnie sobie przypomni. Nie mogę uwierzyć, że minęły już prawie 3 lata od powrotu do Polski. Z jednej strony wydaje mi się, że niedawno wróciliśmy. Z drugiej strony – jesteśmy w innym życiu i dzielą nas lata świetlnej od ówczesnej beztroski.

DemOlki życie zmieniła zdignozowana choroba, która powoli oswajamy i z którą uczymy się żyć.
Tolek przeżył ciężkie zderzenie z polską edukacją i bardzo obawiam się, że kolejnych zmian oświatowych, które szykuje nam rząd.
MaTolka zaczęła i przestała pracować; zaczęła studia podypolomowe i rozpaczliwie walczy o normalność.
TaTolek pracuje, pracuje, pracuje… a czasem chodzi na treningi, na których coraz częściej sobie coś łamie, naciąga, lub skręca. Próbował też skoczyć na główkę z hulajnogi i nie bardzo poleca ten rodzaj wyczynów sportowych.

Nowe wydanie MaTOlkowego życia – MaTOlek, TaTOlek, Tolek i DemOlka. MaTOlki.
Czyżbyśmy wracali do podróży? Czas pokaże. :)

IMG_5487

Na razie ja siedzę „w walizkach”, a DemOlka szaleje w gródku, starając się zjeść jak największą ilość spadających płatków śniegu. Na razie w starciu DemOlka:śnieg wygrywa ten drugi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*