O AUTONOMII DZIECI

img_2296-1Kilka dni temu zrobiłam sobie „spacer” po parentingowych blogach i trafiłam jeden wpis, który zawładnął moimi myślami. Autorka opisała przypadek mamy, która wypuściła swoje dwu-trzyletnie dziecko w kapciach na dwór. Zrobiła to z pełną świadomością, a dlaczego? Bo dziecko chciało. Kropka. Oczywiście tekst dotyczył wielkiej krytyki tegoż przyzwolenia. Komentarze pod nim także przyklaskiwały redaktorce i niekiedy szydziły z biednej mamy, która prawdopodobnie ma większe zmartwienia na głowie, niż walka z maluchem, który zwyczajnie uczy się autonomii.

Nie wiem czy się teraz ponarażam wszystkim rodzicom świata, ale ja myślę coś zupełnie odwrotnego. Dziecko musi mieć maksimum wolności w stanowieniu o sobie, w podejmowaniu decyzji i dokonywaniu wyborów. Brzmi abstrakcyjnie? Nie dla mnie. Dziecko to człowiek. Mały, ale człowiek. Ma swoje prawa i powinien od początku uczyć się nim rozporządzać. Na miarę swojego wieku, rzecz jasna. Dla mnie i Glam Girl wyjście w kapciach na dwór nie było nigdy problemem (sama jako nastolatka w zimie w klapkach paradowałam!). Bardzo często naszykowane przeze mnie ubranie do przedszkola, zostawało w sekundę zamienione w zupełnie nowy-córkowy zestaw (zawsze miło doceniony i pochwalony za fajny dobór kolorów). Tak samo w milionie innych kwestii: wybór książki do czytania, zabawki do bawienia, potrawy do zjedzenia…itp. Dziecko się usamodzielnia wiedząc, że od niego też coś zależy. Ta swoboda daje mu poczucie ważności, pewności siebie i sprawia radość, bo widzi, że traktujemy go jak partnera, a nie przysłowiową rybę. A to, że te wybory bywają nie zawsze dla niego dobre, to…też dobrze. Ono musi również uczyć się konsekwencji swoich czynów. Być może dziecku w kapciach na dworze zrobiło się chłodno w stopy – prawdopodobnie następnym razem włoży buty, ale to jest jego bezcenne doświadczenie i lekcja życia.

Poza tym jest mnóstwo zasad, spraw, gdzie ustąpić się nie da np.: wziąć lekarstwo czy nie? Iść do przedszkola czy nie? Oglądać nieodpowiednie filmy/bajki czy nie? Kupować zabawki ilekroć mijamy sklep czy nie? Dlatego tym bardziej wszędzie tam, gdzie nie musimy się upierać przy swoim „bo tak!”, pozwólmy dziecku decydować. Ja czasem odruchowo chce, by Glam Girl zrobiła coś po mojemu, pięć razy to wykona, szósty raz się sprzeciwi i zaproponuje swoje rozwiązanie. Przez moment nie jestem zadowolona – przyznaję się, ale potem mówię sobie: „i co?! Świat się zawali? Ludzie się krzywo spojrzą? I co z tego!”. Szybko napięcie mija, córka zadowolona, ja nie tracę czasu na bzdetne dyskusje.

Zacytuję mądre zdanie: „(…)można powiedzieć, że dając dziecku autonomię, w pewnym sensie ofiarowujemy mu swoją miłość… Bo pozwolenie dziecku, by używało własnej siły, wymaga od nas większej miłości, prawda? I musimy naprawdę bardziej kochać, żeby pozwalać, by samo wszystkiego doświadczało, nawet przykrych rzeczy, prawda? Można by niemal powiedzieć, że każda inna droga jest wynikiem braku miłości. To tak jakbyśmy nie pozwalali dziecku żyć.”

Wszystko ma swój czas” – jest czas konsekwencji i niepodważalnych kwestii i jest przestrzeń na wolność, popełnianie własnych błędów i podejmowanie samodzielnych decyzji. Ja stawiam na kapcie! a Wy?

W imię demonstrowania autonomii Glam Girl włożyła dwa różne buty, dwie różne gumki i spinki do włosów, a do tego dwustronną czapkę:)

 

by GLAM GIRL AND MORE
fot. Irmina Szadkowska-Filipowicz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*