Museum für Naturkunde w Berlinie

Dawno, dawno temu, kiedy miałam naście lat, przydarzyły mi się wakacje w Londynie. Pamiętam niewiele poza zagubieniem – byłam pierwszy raz w życiu za granicą bez rodziny i znajomych, zbyt nieśmiała, żeby „tak po prostu” poznać ludzi. Nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić. Jako najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu wymyśliłam sobie wycieczki do muzeów – ostatnie godziny przed zamknięciem miały bezpłatne wejścia, a że mi nigdzie się nie spieszyło, to codziennie zwiedzałam kolejny kawałek każdej kolejnej wystawy. Choć minęło ponad 20 lat, Natural History Museum pozostaje jednym z moich ukochanych wspomnień tamtego lata i obiecuję sobie, że kiedyś pokażę je dzieciom.

I dlatego kiedy kilka lat temu (mieszkaliśmy wtedy w Niemczech) odkryłam, że Berlin ma swoje Museum für Naturkunde, zapakowaliśmy dzieci do auta i pojechaliśmy sprawdzić jak tam jest. A było tak <KLIK>.

Minęło 2,5 roku, a my znowu zawitaliśmy do Niemiec i znowu przyzywał nas Berlin. Pojechaliśmy sprawdzić jak tym razem spodoba nam się muzeum. To było ciekawe przeżycie.

IMG_5540IMG_5575 IMG_5564IMG_5578IMG_5571IMG_5590

Rodzicielska część wycieczki traktowała tę wizytę sentymentalnie. Mimo, że minęło raptem 30 miesięcy, łapaliśmy się na dziadkowych tekstach w stylu „a pamiętacie, jak mieszkaliśmy w Niemczech i kiedy…..” No, nie pamietają! A zwłaszcza DemOlka nie pamięta. Trudno się dziwić – dla Niej w między czasie minęło prawie pół życia.

IMG_5534

Tolkowi zostały w głowie tylko dobre wspomnienia z Niemiec i okrutnie tęskni, ale akurat muzeum mocno Go tym razem rozczarowało. Przy poprzedniej wizycie szalał z radości (nasze dzieci w ogóle uważają, że wyjazd bez choć jednego muzeum to wyjazd stracony, więc mamy już niezłą wprawę w wyszukiwaniu tego typu miejsc; nie ukrywam, że z dziką radością patrzę na ich zachwyty i pobożne skupienie przy oglądaniu eksponatów). Tak więc – w 2014 roku Tolek szalał z zachwytu, podczas gdy mnie nieco wykręcało przy niektórych widokach (typu patroszenie wiewiórki czy zwierzęce bliźnięta syjamskie w formalinie). On patrzył wtedy ciekawością dziecka. Nie było obrzydzenia, obrzydliwości – wszystko było ciekawe. Okazuje się, że te kilka lat bardzo zmieniło Jego podejście do nowości. Starał się nadrabiać miną, ale parę razy miał mocno nietęgą minę i czym prędzej omijał niektóre gabloty. Zdecydowanie reagował bardziej jak dorosły, niż jak dziecko. Ciekawa to była obserwacja.

IMG_5594IMG_5584 IMG_5562

DemOlka, jak zwykle, chodziła swoimi ścieżkami. Wybierała sobie co Ją interesuje i tam mogła stać bez końca. Część sal zupełnie pominęła.

IMG_5556IMG_5546IMG_5574IMG_5536

Dodatkowo nasza Panienka zachwyciła się słuchawką, na której wybiera się numery eksponatów, żeby uruchomić tłumacza. Dla osóbki, która właśnie nauczyła się cyfr i zaczyna liczyć każda możliwość wykorzystania nowych umiejętności to ogromna przyjemność.

IMG_5545

Czy warto jechać do Museum für Naturkunde? Zależy czego się szuka – dla miłośników dinozaurów to na pewno nie lada gratka.

IMG_5525 IMG_5616IMG_5534

Fascynatom kosmosu też na pewno się spodoba (zwłaszcza, jeśli znają język niemiecki).

PhotoCollage Share FileIMG_5615

Rodzinom z małym dzieciom – bardzo polecamy. A starszakom… co kto lubi. Jak się ma czas i chęci – jasne. Ale nie ukrywam, że akurat w Berlinie znalazłabym sobie sporo ciekawszych atrakcji. No chyba, że ktoś darzy wielką miłością przyrodę. Wtedy nie ma się nad czym zastanawiać i po prostu trzeba jechać zwiedzać.

Projekt powstał w ramach projektu Mali Podróżnicy

1 Komentarz on Museum für Naturkunde w Berlinie

  1. Uwielbiam tego typu muzea! Jeszcze nigdy nie byłam w Berlinie, czas zaplanować wakacje.

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. gateway to space |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*