motto – fajna gra z przedziwym pseudoprzesłaniem

Dzięki udziałowi w projekcie Grajmy! oraz wydawnictwu GRANNA, niedawno trafiła do nas gra Motto.

I chyba jeszcze nigdy tak długo nie zbierałam się do napisania posta. Dlaczego? Ano dlatego, że trzeba się nauczyć jak obiektywnie pisać w momencie, kiedy – ku radości dzieciaków – paczka z zabawką po prostu pojawia się w domu. Veni, vidi… pora na vici. 😉


gra: Motto

wydawnictwo: GRANNA
wiek graczy: 8+ (nasza domowa 5-latka gra bez problemu)
liczba graczy: 2-4 (w dwie osoby jest najmniej ciekawie)
czas rozgrywki: ok. 15 min (średnio wychodziło nam 10 min.)

Motto ma kolorowe, rzucające się w oczy pudełko – za to pierwszy plusIMG_6241

 

W środku czekają barwne karty i bardzo porządne, grube żetony – to drugi i trzeci plus.

 

IMG_5477
Co oczywiste – pudełko zawiera też instrukcję. I tu pierwszy minus za brak jasności reguł (o tym dokładniej za chwilę). Instrukcja jest w dwóch językach i czytaliśmy obie, żeby sprawdzić czy może część nie umknęła tylko w jednej wersji językowej, ale nie.

I tyle, jeśli chodzi o łatwość wystawania ocen. Dalej zaczynają się schody.
Początek instrukcji, a jednocześnie tekst reklamowy, na podstawie którego zdecydowaliśmy się na tę grę, jest taki:

IMG_6240

Nastawiałam się na rozmyślania i rozmowy z dziećmi o życiu, o tym, co jest ważne, czym się kierować… I właśnie tu mam największe zastrzeżenia, bowiem brzmi nieźle, ale nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla gry. Jest tak:

Przygotowanie rozgrywki:
1. Tasujemy karty i każdy z graczy otrzymuje dwie sztuki (nie pokazuje ich reszcie graczy)
2. Na stole kładziemy cztery karty, rysunkiem do góry
3. Pozostałe karty kładziemy zakryte na kupce.
4. Żetony sortujemy i układamy na stole kolorami/symbolami/cyframi  na osobnych kupkach tak, żeby najmniejszy żeton leżał na dole, a największy na górze.

IMG_5478

Rozgrywka:
Każdy kolejny gracz decyduje czy dobiera jedną z czterech widocznych na stole kart czy też gra „w ciemno” i wybiera zakrytą kartę z talii. Jeśli zbierze trzy dopasowanie karty – wykłada je na stół i bierze odpowiednie żetony (zawsze największy dostępny).
W tym momencie szwankuje instrukcja – jeśli bowiem przy pierwszym dobraniu karty uda nam się trafić na pasującą nam, to wykładamy wszystkie trzy karty na stół, pobieramy żeton i…. nie wiadomo co dalej? Bierzemy nowe dwie karty z talii? Zostajemy bez kart? Odpowiedzi nie ma. My dobieraliśmy od razu dwie karty, żeby rozgrywka krócej trwała.

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów (które zliczamy na końcu gry z żetonów). Zdobywa się je w momencie uzbierania trzech kart w jednym kolorze LUB/I z jednakowymi znakami LUB/I z taką samą ilością znaków. Jeśli karty pasują dwoma kryteriami – np. kolorem i liczbą, to bierzemy od razu dwa żetony.

 

I zupełnie nie ma znaczenia czy to będą pieniądze, pasja czy miłość. Niepotrzebne są w ogóle rysunki na kartach.W czasie gry tego nie zauważamy, nawet nie wiemy który znaczek/rysunek do czego został z założenia przypisany, zupełnie nieistotny jest wiek ludzików na kartach – tego wszystkiego mogłoby nie być! Karta mogłaby się ograniczyć do tego, co widzimy w lewym, górnym rogu. Istotny jest wyłącznie symbol, który ma się zgodzić przynajmniej jednym z trzech kryteriów na trzech kartach. Aż szkoda farby drukarskiej na takie marnotrawstwo! Czytaliśmy instrukcję kilka razy, wszyscy razem i każdy z osobno, bo nie mogliśmy uwierzyć, że ta całą otoczka „celu życiowego” to pic na wodę, ale tak po prostu jest. I za ten brak połączenia (kuszącego) tekstu reklamowego z grą – ogromny minus.

 

I kiedy już chciałam skreślić tę grę i odradzić ją wszystkim odkryłam, że nie da się jednak ukryć, że Motto nas wciągnęło. To jedna z niewielu gier, w którą możemy grać wszyscy razem – zasady są proste, rozgrywka trwa krótko (średnio 10 minut), punktacja jest na tyle łatwa, że nawet pięciolatka sama sobie radzi, a przez połączenie losowości i braku konieczności układania jakiejkolwiek strategii – DemOlka gra z dorosłymi jak równy z równym.

Ostateczna ocena: Motto to gra nieskomplikowana, krótka, rodzinna. Świetnie nadaje się na popołudnie po pracy, kiedy rodzicielskie oczy zamykają się ze zmęczenia – nie trzeba się skupiać, żeby grać i aktywnie spędzić rodzinnie czas. Nie ma w niej żadnej głębszej filozofii
– ot, gra karciana, w której zwracamy uwagę na kolor, symbol i liczbę.
Bardzo dobrze nadaje się do gry przy dzieciach o dużej różnicy wieku (u nas to 6 lat). Jest bardzo porządnie wykonana i mam plan wymyślenia własnych reguł tak, żeby rzeczywiście miała drugie dno – wtedy będzie świetna!

IMG_5434

I chyba cały czas głęboko ukryta tkwi we mnie nadzieja, że czegoś nie zrozumieliśmy, że dostaliśmy wybrakowaną instrukcję i że w tym szaleństwie tkwi metoda. :)

Post powstał dzięki uprzejmości firmy GRANNA, w ramach projektu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*