„kulki” BlueSky – jedna zabawka, która zastąpi 100 innych

Mniej więcej pól roku myślałam jak napisać o naszej ukochanej zabawce, żeby nie było do bólu przesłodzone. No, ale nie umiem: Marta i Grzegorz Gadomscy, którzy założyli BlueSky i wymyślili swoje wydanie układanek lewopólkulowych, to moi prywatni mistrzowie świata (i nie, nie znam ich na żywo).
I to by było na tyle, jeśli chodzi o obiektywną opinię. 😉

Jeśli taki wstęp Was nie zraża, to zapraszam do czytania.
A jak Was razi, to nie czytajcie, tylko zobaczcie zdjęcia – daję głowę, że to wystarczy i też się zachwycicie, tak jak my.

Zdjęcie powyżej pokazuje zawartość paki, która przyjechała do nas. Zastosowania „podstawowe” zostały już kilkakrotnie opisane w internecie (linki podaję na dole). Tu pokażę jak bawimy się z DemOlką:

  1. wkręty i wtyki – odwzorowanie szablonu

 

2. Układanie obrazków z gumek było dla DemOlki początkowo zbyt trudne. Odkryła, że pomaga Jej dodanie kołków w poziomie. Wtedy obrazek stawał się dla Niej bardziej czytelny.

 

3. Dzięki swojej metodzie nie zniechęciła się i pół roku później pomocnicze kołki przestały być potrzebne (choć – jak widać – pomyłki dalej się zdarzają).

 

4. SUDOKU – to była jedna z moich pierwszych myśli, kiedy zobaczyłam zabawki BlueSky.
Dwiema gumkami dzielimy podstawkę na cztery kwadraty – i już.
Podstawowa wersja zabawy zakłada, że ja układam początek, a DemOlka ma uzupełnić kulki tak, żeby kolor nie powtarzał się w linii, ani w kwadracie (czyli jak w klasycznym sudoku). Małej spodobało się to na tyle, że sama próbuje wymyślać od początku do końca jak poukładać kulki, żeby nic się nie powtórzyło.

 

5. Początki (popularnego teraz) kodowania i zabawa paradygmatami* (akurat utrwalałyśmy literę G)
a) kod, który przygotowuję – jeden kolor = jedna sylaba
b) DemOlka dostaje pasek z sylabami, a na belce ma ułożyć odpowiednie kolory
c) to samo na tablicy – im więcej, tym łatwiej o pomyłkę

Kilka miesięcy później DemOlka doszła do etapu składania sylab w pierwsze wyrazy i przy tym też korzystamy z „kulek”. To lada dzień pokażę w kolejnym wpisie.

6. Mała lubi się bawić „zupełnie po swojemu” i towarzystwo kogokolwiek Jej wtedy bardzo przeszkadza. Próbowałam robić zdjęcia z ukrycia, nagrywać, albo zupełnie wprost prosić Ją o wytłumaczenie. Na ogół słyszę wtedy „mamooooo, przeszkaaaadzasz!”, ale czasem udaje mi się coś podejrzeć
a) Olka w trakcie zabawy w ZOO – kulki to uwięzione zwierzęta, gumki to klatki, ręce DemOlki to nadchodzące wybawienie
b)DemOlka uwielbia układać obrazki z kulek; spędza na tym długie godziny, opowiada sobie historie, a ja mam prawo Jej nie przeszkadzać – to pokazuje mi właśnie, co „namalowała”: różowe to kran, na niebiesko chlapie woda, brąz to brud spadający z rąk, a beżowe na dole to dłonie) DemOlka uwielbia układać obrazki z kulek; spędza na tym długie godziny, opowiada sobie historie, a ja mam prawo Jej nie przeszkadzać – to pokazuje mi właśnie, co „namalowała”: różowe to kran, na niebiesko chlapie woda, brąz to brud spadający z rąk, a beżowe na dole to dłonie
c) Olka jest kelnerką, na zdjęciu menu, z którego wybieram posiłek (ta zabawa stale się rozrasta – tworzymy menu (kolorowi przypisane jest danie), ustalamy ceny (płacimy prawdziwymi pieniędzmi, które trzeba przeliczać), ćwiczymy pamięć kelnerki, która musi zapamiętać zamówienie – to też pokażemy w osobnym wpisie)
d) ustalamy ceny kulek lodów (cdn.)
e) pomoc zrobiona przez Olkę do opowieści o pszczołach (żółte prostokąty), które przylatują do (fioletowych) kwiatów i robią (gryczany – bo rudy) miód
f) i znowu sprzedaż i liczenie ile pluszaki muszą zapłacić za lizaki

 

7. Kiedy DemOlka się „nasyci” swoimi pomysłami, możemy zacząć zabawy wymagające pełnego skupienia. Klasa 1. ma w podstawie programowej dodawanie i odejmowanie do 20. My na razie trenujemy do 10.
– etap pierwszy (kolor = liczba):

etap drugi:

Powoli zaczynamy etap trzeci, tj. mnożenie, ale wymaga to jeszcze takiego skupienia, że nie śmiem przeszkadzać pakując się z aparatem fotograficznym.

Nie wszyscy pewnie wiedzą, że wiele osób po udarach, guzach  i urazach mózgu (tych, u których „zadziało się” coś w lewej półkuli) mają różnorakie problemy z komunikacją. Czasem nie rozumieją, co się do nich mówi, ale sami mówią płynnie (choć używają zupełnie przypadkowym, niepowiązanych słów), czasem rozumieją, ale nie mogą (prawie) nic powiedzieć,  jeszcze innym razem komunikują się bez problemu tak długo, jak długo nie chodzi o powtarzanie (tę umiejętność mają zniesioną), a najczęściej mają „mieszankę” tych objawów o różnym natężeniu. Nazywa się to afazją. Pomaganie takim ludziom jest moją (jako logopedy) pasją. Przy silnych zaburzeniach układanki lewopółkulowe są dla nich ciekawym (i bardzo pomocnym) urozmaiceniem terapii. Z przyczyn oczywistych nie mam zdjęć, które mogłabym publicznie zaprezentować, ale podpowiadam taki rodzaj rozrywki terapeutycznej zarówno logopedom, jak i rodzinom, które dopiero uczą się nowego życia z osobą po udarze lewej półkuli. (Tu z cała mocą podkreślam, że nie chodzi mi o terapię ręki z niedowładem, bo na tym się nie znam i nie czuję się władna do udzielania rad, ale właśnie o wspomaganie pracy mózgu w celu poprawienia mowy).

 

Na koniec trzy dygresje:

  1. Nie lubię opozycji, którą wielu dorosłych ma mocno zakorzenioną w głowach, tj. zabawa vs. nauka; dla małych dzieci zabawa jest nauką, nauka – zabawą. Dlatego dla nas to po prostu „zabawa w kulki”, a nie pomoc edukacyjna. A że w trakcie zabawy się uczymy – coś zrobić. Zawsze są jakieś skutki uboczne. 😉
  2. Czytałam w kliku grupach młodych stażem mam, że „BlueSky jest strasznie drogie, bo kosztuje ponad 500zł”. No więc to tylko półprawda: w rzeczywistości ceny zaczynają się od 50zł. Rzeczywiście kończą na wielkim zestawie za powyżej 500zł, ale to, że ciężko się powstrzymać przed zakupem kolejnych i kolejnych części – to tylko dodatkowy dowód, że ta zabawka uzależnia dużych i małych. Bo jest po prostu świetna.
  3. Mój Tata jest z wykształcenia technologiem drewna; być może miłość do drewna dostałam w genach, ale po prostu lubię trzymać te kulki w rękach; wszystkie elementy są tak oszlifowane, że aż miękkie – idealne!!! Polecam jako zbliżanie się do natury. 😉

* PARADYGMAT to wzór sylab o tym samym układzie spółgłoski i samogłosek

 

A jeśli nasze pomysły jeszcze Was nie przekonały, to o układankach BlueSky można przeczytać także na kliku innych blogach, polecam lekturę, m.in.:

>>TUTAJ – KLIK<< logopeda-Rybka pisze o estetyce i jakości wykonania

>>TUTAJ – KLIK<<   Wioletta Warecka opisała skład zestawu (nasz się minimalnie różni)

>>TUTAJ – KLIK<< Marzena Fenert wyjaśnia „o co w tym chodzi”

>>TUTAJ – KLIK<< Blondynki kreatywnie pokazują fajne pomysły na zabawę

 >>TU KLIKNIJ<< tj. na stronie producentów  można sprawdzić co jest do kupienia, w jakich zestawach i kolorach 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*