„i nigdy nie chodziłem do szkoły” André Sterna jako książka rodzinna

O rodzinie Sternów pisałam już przy okazji konferencji. To było jedno z najważniejszych „edukacyjnych” spotkań w moim życiu i choć brzmi to niezwykle patetycznie, to tak po prostu jest. To spotkanie było niezwykłe ciepłe, ludzkie, naturalne, a przez to – tak ważne. Taka sama jest książka.

„I nigdy nie chodziłem do szkoły” to opowieść, jaką André Stern snuje o swojej rodzinie:
– o tym, jakie podejście o edukacji mieli Jego rodzice,
– skąd wziął się pomysł na niepuszczenie dzieci do szkoły,
– co zaproponowali w zamian, jak wyglądał dzień/tydzień w tej rodzinie,
– jakie pomysły i zabawy miał André oraz Jego siostra,
– w jaki sposób poznawali języki, zasady fizyki czy muzykę,
– czym to zaskutkowało, itd., itp.

PhotoCollage Share File3

Za założenia „…i nigdy nie chodziłem do szkoły” to książka dla dorosłych, ale jest tak ciekawa tak łatwym językiem pisana i pełna tak pobudzających wyobraźnię zdjęć, że szkoda było mi zostawić ją tylko dla siebie. Dlatego dość szybko podsunęłam ją dzieciom i spokojnie czekałam co z tego wyniknie. Córkę udało mi się zainteresować bez ani jednego słowa – Ona i tak ma w zwyczaju przeglądać książki, które leżą koło mojego łóżka. Zostawiłam moją lekturę na widocznym miejscu i długo nie trzeba było czekać…

IMG_3398 IMG_3402

Przestudiowała obrazki i bez słowa poszła sama tworzyć. Przez kilka dni znikała w swoim pokoju na długie godziny (od dawna potrafi zająć się sama sobą tyle czasu, ja tylko raz na jakiś czas dyskretnie sprawdzam czy jest bezpiecznie). Powstała Olcina wersja gitary, stolik ułatwiający pisanie w łóżku i wystawa obrazów.

PhotoCollage Share File1 PhotoCollage Share File

Tolek, jako nastolatek z krwi i kości, jest z założenia bardziej oporny i zanim dobrze usłyszy o co chodzi, już jest gotowy do krytyki. Przeczytałam Mu kilka fragmentów. Zgodnie z przewidywaniami – pokręcił nosem, pomarudził i sobie poszedł. Ale widać, że jednak ziarenko wiedzy padło na podatny grunt. Przez kolejne dni wszędzie zaczęły się mnożyć bardziej i mniej naukowe książki, a nasz syn zadawał nam milion pytań o zakrzywienie czasoprzestrzeni, pierwiastki i inne na tyle skomplikowane pojęcia, że poddałam się i odesłałam Go do najwyżej instancji, tj. BabcioTolki. W efekcie przez kolejne dnia nasza podłoga stała się miejscem zaciekłych dyskusji naukowych.

IMG_4235

Nie będę opisywać co jest w książce. Dla mnie jest to po prostu zapis podróży niesamowitych umysłów po świecie wiedzy. To historia o tym, ile „może” mózg dziecięcy pod warunkiem, że my-dorośli nie zaczniemy mu przeszkadzać. I zgodnie z moimi przewidywaniami ta książka zaraża ciekawością świata i powoduje natychmiastowy wybuch wyobraźni. Dlatego gorąco polecam czytanie i oglądanie jej razem z dziećmi. Zalecam przy tym dużą dawkę pokory i przećwiczenie sobie zawczasu umiejętności przyznawania się do niewiedzy. 😉PhotoCollage Share File4

Post powstał w ramach projektu 

2 Comments on „i nigdy nie chodziłem do szkoły” André Sterna jako książka rodzinna

  1. po pierwsze – nie przeszkadzać! jeszcze nie czytałam, ale już się zgadzam 😉
    do nadrobienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*