gra „miesiące i pory roku” firmy Aleksander

gra: Miesiące i pory roku
wydawnictwo: Aleksander
wiek graczy: +5 lat
liczba graczy: 2-4 
czas rozgrywki: nieznany/nieprzewidywalny 

Nie ma co owijać w bawełnę: przez tego typu gry długo wydawało mi się, że jestem zdecydowaną przeciwniczką planszówek. Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok: ładnie, kolorowo, gruba tektura, fajna zabawa, a przy okazji nauka pór roku, dni tygodnia, miesięcy i nawet dokładnych dat zmian pór roku. Bajka!
Szybko okazało się, że ta bajka jest po prostu słaba.

IMG_3452

IMG_3447

  1. instrukcja jest długa i nudna. „Przygotowanie gry„, czyli opis gdzie, jak i co ułożyć jest po prostu niepotrzebne, tj. rozmieszczenie tych elementów w absolutnie żaden sposób nie wpływa na grę (kładzie się je koło planszy). Celem gry „jest zdobycie jak największej ilości punktów za zebrane elementy w czasie poruszania się po torze gry. Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej elementów” – chwilę później jest przydługi opis czego nie wolno zebrać i kiedy. Moja 5,5-letnia córka zupełnie się w tym pogubiła.  Łatwiej byłoby napisać, kiedy można coś zabrać.
    Potem następuje wiele cennych uwag w stylu „w odliczaniu wyrzuconych kostką oczek pole ze strzałką liczy się jako pole 1, następne jako pola numer 2, 3, itd. – zaiste bez tej informacji nie wpadłabym, że pola liczy się po kolei! Dodatkowo zmierziła mnie notatka: „elementy układanki zdobyte przez gracza należy zbierać szybko, bez wybierania i dobierania by nie przedłużać gry. Dopasowywanie zdobytych elementów układanki gracze mogą wykonywać (na stole przed sobą) w czasie czekania na swoją kolejkę ” – jakoś wyobraziłam sobie, że osoba pisząca instrukcję sama nudzi się w trakcie gry i dlatego skupia się na zakazach i nakazach.
    Instrukcja pełna jest odkrywczych myśli, takich jak ta: „oznaczenia skrótów nazw dni: „Pn” – poniedziałek, „Wt” – wtorek, „Śr” – środa, „Czw” – czwartek, „Pt” – piątek, „So” – sobota, „Nd” – niedziela”. Prawda, że to wiedza nie do rozszyfrowania bez tej legendy?!
    Koniec gry jest dla mnie niejasny. Właściwie nie wiadomo kiedy należy skończyć i kto wygrywa W instrukcji czytamy: „gracz ma prawo zakończyć grę (ale nie musi), jeżeli udało mu się skompletować i ułożyć wszystkie elementy układanki (puzzle) z ramką w kolorze swego piona”. To co robimy, jeśli nie zdecyduje się zakończyć?
  2. tektura jest gruba, nie z tych najgrubszych, ale wydaje się wystarczająca; i tu znowu wpadka: nie da się rozłożyć planszy idealnie płasko. Niby nic strasznego, gdyby nie to, że pionki potrafią zjechać na bok podczas odliczania pól przez współgracza. Afera o to gdzie, kto stał – murowana.
    IMG_3461
  3. zasady gry są, moim zdaniem, zdecydowanie zbyt trudne dla pięciolatka, a z kolei zbyt nudne dla dzieci starszych. W skrócie chodzi o to, żeby poruszać się wokół planszy (pełna losowość – wszystko zależne od wyrzuconej liczby oczek) i zbierać tabliczki z nazwami miesięcy (z każdym po jednym) i dni, a przy okazji ułożyć puzzle i zebrać okrągłe żetony z rysunkami przedmiotów charakterystycznych dla różnych pór roku.
    IMG_3451
    IMG_3459
    Wedle instrukcji dziecko ma odczytać na planszy na jakim miesiącu stoi, a następnie podnieść ze stołu odpowiednią tabliczkę, poznając miesiąc po jego numerze.
    IMG_3466
    Być może moje dziecko jest bardzo zacofane, ale miewa jeszcze problemy z nazwaniem cyfr, a dopiero z przypisaniem ich do nazw miesięcy! Dlatego od razu ułożyłyśmy wszystkie tabliczki kolorami do góry (co niewiele zmieniało, bo z czytaniem DemOlka też jeszcze sobie nie radzi, ale przynajmniej było kolorowo) i pokazywałam Jej co ma wziąć.

    PhotoCollage Share File
    Najbardziej podobało Jej się zbieranie okrągłych, kolorowych żetonów, ale mnogość informacji na planszy spowodowała, że nie zauważała jakichkolwiek prawidłowości.

Podsumowując: ktoś miał niezły pomysł (stworzenie gry wspierającej zapamiętanie nazwy dni, miesięcy i pór roku), ale poległ na realizacji. Zrobiło się za trudno, za długo i za nudno – co chyba sam twórca zauważył, dając wyżej cytowane wskazówki przyspieszające grę. Dopuszczam też możliwość, że grę stworzył ktoś, kto nie ma (już) do czynienia z pięciolatkami i źle ocenił dopuszczalny wiek graczy (przy czym i tak nie wpłynęłoby to na tempo gry i jej atrakcyjność).

Myślę nad przerobieniem gry oraz wykorzystaniem części jej elementów do zupełnie innego rodzaju nauki. Zakładam, że do odpowiedniej do tej gry dawki informacji moja córka dojdzie za jakieś 2 lata, ale wtedy gra będzie już śmiertelnie nudna. Nie będziemy tyle czekać, a kolorowe tabliczki aż proszą się o wykorzystanie.

Post powstał w ramach projektu 

1 Komentarz on gra „miesiące i pory roku” firmy Aleksander

  1. A właśnie niedawno przeglądając olx zastanawiałam się czy nie kupić tej gry, bo moja pięciolatka nie zna jeszcze miesięcy … Chyba jednak poszukam czegoś innego 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*