gotujemy! projekt: matematyka jest πękna

Moja matematyka była zawsze raczej z Achillesem (konkretnie piętą Achillesa) niż z Archimedesem, dlatego długo myślałam czy zgłaszać się do projektu. W końcu uznałam, iż to, że ja mam z czymś problem wcale nie znaczy, że że musi go mieć moje dziecko.

Wymyśliłam co będziemy robić i jak to z grubsza ma wyglądać. Każdego dnia/tygodnia DemOlka miała poznawać kolejną cyfrę (zgodnie z montessoriańską lekcją trójstopniową). Ona sama wymyśliła, że będzie też od razu pisać. I pewnego ponurego, jesiennego dnia przystąpiłyśmy do działania:

IMG_4123

IMG_4149

Tylko odrobinę zdziwiłam się, kiedy DemOlka karnie wykleiła plasteliną dwójkę, po czym przeleciała przez całą książeczkę aż do 9, nazywając cyfry, pisząc je i dodając przy okazji…

thumb_IMG_0118_1024

W lekkim szoku wyciągnęłam klocki do PUSa i sprawdziłam czy aby na pewno DemOlka wie, co robi. Wiedziała. 😉

IMG_3950

Od tego dnia jakby się ośmieliła i na każdym kroku zaczęła zauważać i nazywać cyfry oraz układać je w należytym porządku. Zostałam nawet ochrzaniona, że 10 lat temu nie kupiłam całej serii płyt DVD!

IMG_4599

IMG_3028

Rozmach DemOlkowych testów był zaskakujący. Wyciągała staranie pochowane przez mnie pomoce naukowe, o których myślałam, że przez najbliższy rok-dwa zupełnie nie będą potrzebne. Ja trwałam w szoku, a DemOlka układała, liczyła, sprawdzała… Pilnowała nam kart z grach, wydawała żetony i sama wymyślała jak sobie pomóc, jak coś Jej się myliło.

IMG_9642 copy

thumb_IMG_0357_1024

Dzięki zabawie listewkami, z których planowałam zrobić belki numeryczne, DemOlka odkryła, że 1. i 2. są tak samo długie jak belka 3., a wpadła na to starając się ułożyć równiutkie okno:

thumb_IMG_7289

Ponieważ byłam ostatnio na konferencji, prowadzonej przez André i Arno Sternów, w głowie ciągle dźwięczą mi ich słowa – że wystarczy nie przeszkadzać dzieciom i nie przeciwstawiać nauki zabawie, a same odkryją więcej, niż gdy zaczniemy im coś sugerować. Bardzo staram się tego trzymać, ale czasem jednak moje belferskie zapędy dają znać o sobie… i tak zdarza się, że bawimy się w sposób nieco moderowany. Co ciekawe – najfajniej wychodzi to, czego zupełnie nie planuję czyli pełen spontan.
Właśnie tak było wtedy, kiedy przypadkiem zaczęłyśmy gotować. A dokładniej – kiedy nagle przyszła moja córeczka z gotowym „daniem”, przeznaczonym do konsumpcji przeze mnie.

IMG_3926

Nie było rady – trzeba było jeść. Z nudów w trakcie mnożących się posiłków zaczęłam bazgrolić na przypadkowej karteczce to, na co patrzyłam. I nagle odkryłam, że skupiłam na sobie wytężoną uwagę DemOlki.

IMG_3927

Grzechem byłoby niewykorzystanie takiej okazji. :)  Poprosiłam o przyniesienie tego, co Małej kojarzy się z liczeniem. I za moment przy moim talerzu pojawiły się matematyczne pomoce naukowe – kości i drewniane klocki z nadrukowanymi cyframi.

Najpierw pokazywałam DemOlce dowolnie wybraną cyfrę, a ona dokładała odpowiednią ilość owoców. Potem się zamieniłyśmy i DemOlka dokładała odpowiednią cyfrę do owoców, które ja serwowałam na talerzu.

IMG_3921

Ponieważ zaświtał mi w głowie pomysł na kolejną zabawę, zaczęłam szykować Oli „przepisy” z konkretną ilością zadanych składników na „zupę”.

IMG_3919

Kolejnym krokiem było dokładanie klocków liczbowych oraz kości z odpowiednią liczbą oczek (ilość kości była dowolna). Tak wyglądał komplet dań, serwowanych w naszej restauracji:

IMG_3928

Przetestowałyśmy jeszcze kilka przepisów

IMG_3919

IMG_3924

Ku mojemu zdziwieniu DemOlka „4” zaczęła układać na kościach jako dwie dwójki i było Jej tak wyraźnie wygodniej (i znowu krążył mi głowie Arno Stern, który opowiadał, jak pewnego dnia jego czteroletni wówczas syn odkrył dzięki własnym palcom, że osiem to dwie czwórki, a cztery to dwie dwójki).
Po jakim czasie porzuciłyśmy zastawę stołową i przeszłyśmy do dodawania:

IMG_3918

A następnie wróciłyśmy do garnków oraz gotowania… obiadu. DemOlka dzielnie liczyła ile jest członków rodziny, ile mamy kartofli, ile trzeba obrać i po ile każdy zje.

IMG_3930

Kiedy ja zajęłam się gotowaniem, DemOlka przyniosła jeszcze kasztany i spinacze. Zaczęła poważne wyliczenia, których nie uwieczniłam na zdjęciach. Moja kucharka uznała, że rozpraszam Ją i wychodzą niesmaczne potrawy.

IMG_3933

Październik dobiegał końca, a tym samym nadchodziła pora na finalizację tematu, który w tym miesiącu brzmi Między zerem a nieskończonością (cyfry i liczby).
Cyfry i liczby są teraz z nami każdego dnia, ale męczyła mnie ta nieskończoność… I znowu z pomocą przyszła mi DemOlka, a dokładniej – Jej zamiłowanie do lusterek. Postanowiłyśmy zakończyć dzień stworzeniem nieskończonej liczby Kubusiów Puchatków… Udało się! Teraz spokojnie możemy zaczynać następny temat. Ciekawe czy dzięki projektowi DemOlka nauczy się w tym roku liczyć.

IMG_4978

 

Post powstał w ramach projektu 

6 Comments on gotujemy! projekt: matematyka jest πękna

  1. moim zdaniem bardzo skutecznie nie przeszkadzasz :)

  2. Swietnie! To niesamowite jak dzieci same odkrywaja wiele rzeczy. Nieplanowane zabawy najczesciej wychodza rewelacyjnie!

  3. świetny warsztat! zabawy nieplanowane zawsze są najlepsze :)

  4. Świetnie poradziliście sobie z pierwszym tematem i jakoś nie widać u Ciebie tej pięty Achillesa 😛 raczej powiedziałabym, że lepiej pasuje do Ciebie Archimedes bo wymyślone zabawy były na prawdę fajne (y) brawa dla DemOlki :)

3 Trackbacks & Pingbacks

  1. Między zerem a nieskończonością - zestawienie postów » Zabawy z Archimedesem
  2. figuraki z naszej paki; projekt: matematyka jest πękna |
  3. projekty międzyblogowe |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*