Francja-elegancja

Nie ma to jak przystąpić do udziału w projekcie i zacząć od pomylenia dat. :) Tak właśnie zrobiłam i przez to nasza przygoda z Francją okazała się być znacznie krótsza, niż planowałam. Ale ponieważ przede wszystkim chodzi o dobrą zabawę i wspomnienia, to wybraliśmy tę część planów, na którą najbardziej czekaliśmy, tj. śniadanie pod wieżą Eiffel’a.

Zaczęliśmy od wieży właśnie. Planowałam wspólny projekt, rysunek techniczny, dokładne pomiary, itd. Tolek postanowił zrobić po swojemu. Dopadł stary karton z nożykiem do tapet i zanim zdążyłyśmy z DemOlką dołączyć i otworzyć książki, które miały służyć wzorem, wszystkie elementy były gotowe i sklejone…

…i dopiero na tym etapie nasz nastolatek zaczął się zastanawiać czy na pewno warto się było tak spieszyć, bo wieża okazała się być mieszanką Krzywej Wieży w Pizie z meczetem. Odkrył, że to, co jest łukiem, u niego stało się kanciaste, że nieco niedokładnie zapamiętał kształt oraz budowę wieży i że nieco zaburzył proporcje szerokiej podstawy i smukłej góry. Postanowiliśmy niczego nie poprawiać, nie zmieniać. Mam wrażenie, że dzięki tym pomyłkom Tolek lepiej zapamiętał jak wygląda oryginał.

Kiedy wieża była gotowa, mogliśmy zająć się posiłkiem. Dzieci dowiedziały się od Babci, która często bywa we Francji, jak wygląda klasyczne śniadanie francuskie, a TaTolek ruszył na zakupy. Nasze menu obejmowało: croissanty i bagietki, oliwę, jogurt z owocami i orzechami, dżemy i miód. Z racji mojej niechęci do słodkich poranków, dorzuciliśmy jeszcze elementy lunchowe w postaci serów pleśniowych i warzyw.

Potem każdy zajął się swoim zadaniem – DemOlka szykowała flagę Francji, TaTolek robił (mało francuskie) kakao, Tolek czytał na głos o o Paryżu, a ja robiłam zdjęcia.

Kiedy zasiedliśmy do stołu, DemOlka zaczęła dopytywać się jak mówią Francuzi. Wyciągnęłam moje stare książki szkolne i próbowałam czytać, ale – z obawy czy nie zaśniedział mi akcent – na wszelki wypadek szybko włączyliśmy francuską muzykę. Z każda chwilą zabawa wciągała nas coraz bardziej. Mnożyły się pomysły i pytania.

Ponieważ większość pytań pozostawała bez odpowiedzi, zakończyliśmy jedzenie i zagrzebaliśmy się w książkach. Czytaliśmy wierszyki, oglądaliśmy mapy, wyciągnęliśmy kolorowanki i każdy wybierał to, co najbardziej mu odpowiadało.

I tak skończył się nasz francuski dzień. Wyszło pysznie, a dzieci tak się zaangażowały w przygotowania, że opadły ostatnie wątpliwości co do tego czy pomysł poznawania Francji od strony spożywczej był dobry. Postanowiliśmy iść za ciosem i w całym podróżniczym projekcie iść tym tropem: trochę jedzenia, trochę map i trochę książek. Zobaczymy jak nam wyjdzie.

IMG_3769

 

Post powstał w ramach projektu Mali Podróżnicy 

6 Comments on Francja-elegancja

  1. Oh, jak bym zjadła pyszną świeżą bagietkę lub croissanta z prawdziwego zdarzenia! Tutaj wszystko takie jakieś gumowe … Pozdrawiam z Tajwanu!

    • W tajemnicy napiszę, że ten nasz croissant był mocno „wczorajszy”, ale bagietka – rzeczywiście pierwsza klasa! I rzeczywiście zawsze, jak mieszkaliśmy poza PL, najbardziej tęskniłam za smacznym pieczywem.

  2. Aż pozazdrościłam takiego śniadania! :-)

  3. Cudna wieża, śniadanie prawdziwa Francja elegancja!!! Brawo! Bardzo się cieszę, że bawicie się razem z nami!!!

  4. Wież Eiffla piękna a do tego pyszne śniadanko…czego chcieć więcej:)

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. projekty międzyblogowe |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*