dwuosobowa planszówka PATCHWORK

IMG_0328
gra: Patchwork

wydawnictwo: Rebel
wiek graczy: +8 lat
liczba graczy: 2
czas rozgrywki: ok. 30 min. 

Na grę patchwork trafiłam zupełnie przypadkiem. Przekopywałam internet, porównując zdjęcia Eurobussinesu i Monopoly i starając się odkryć, w którą grę grywałam jako dzieciak. W ten sposób rzuciły mi się w oczy intrygujące zdjęcia. Zaczęłam sprawdzać co to za dziwna plansza, a kilka dni później z miną odkrywcy po raz pierwszy rozłożyłam przed Tolkiem „kołdrę”, którą mieliśmy szyć na wyścigi.

Przyznaję się bez bicia: nie lubię planszówek!! W ogóle nie bardzo lubię gry, bo nie potrafię zrozumieć większości instrukcji obsługi. Trafił mnie taki rodzaj ułomności, który utrudnia normalną zabawę: jak już ktoś mi wytłumaczy o co chodzi, to gram i mam z tego przyjemność, ale jak nie – umarł w butach. Na ogół w połowie gry okazuje się, że już na samym początku zrobiłam coś nieprzewidzianego zasadami, co uniemożliwia kontynuowanie rozgrywki, a mój nastoletni syn patrzy na mnie jak na wariatkę z niemym pytaniem w oczach „jakim cudem mogłam pomyśleć, że tak wolno?!”.
IMG_0375I tu ogromny plus dla gry patchwork: jasna, logiczna instrukcja, pełna rysunków i przykładowych sytuacji. Nawet jak się zrozumie się tłumaczenia A, to na pewno tłumaczenie B rozjaśni przewidziane zasady.

IMG_0377

Zaraz potem następna cecha, która dla nas jest ogromnym plusem: to jest gra dwuosobowa. TaTolek nie bardzo lubi się bawić, DemOlka bardzo chce, ale sześcioletnia różnica wieku między dzieciakami mocno ogranicza gry, z których czerpią radość równocześnie. Mówiąc krótko: prawie zawsze któreś z nich się nudzi. Patchwork rozwiązał nasz wieczny problem: Tolek ze mną grał, a DemOlka zarządzała bankiem. Plus podwójny, bo moje młodsze dziecko właśnie z zapałem uczy się liczyć – pomaga sobie palcami u rąk i stóp i nosem, ale jest bardzo dumna z siebie, jak Jej się udaje. No i co jakiś czas dyskretnie podsuwa pieniądze temu z nas, którego uważa za przegrywającego. <3

A trzeci plus to brak kostki. Nie ma czym rzucać, losowość jest ograniczone do minimum. Trzeba siedzieć i kombinować.

Gra składa się z:

  • dwustronnej planszy (wybieramy, czy wolimy szyć kwadrat czy koło)
  • dwóch „kołder”, po jednej dla każdego gracza
  • tekturowych „kawałków materiału”, które musimy przyszywać do swoich pościeli
  • monet
  • drewnianego znacznika
  • dwóch znaczników, czyli pionków.
FullSizeRender-1

początek rozgrywki

O co chodzi? O uszycie kołdry patchworkowej, która nie ma dziur między zszytymi materiałami.

Wszystkie kawałki materiałów kładziemy wokół planszy. Rusza się zawsze ten, którego pionek jest ostatni. Mogą być dwa rodzaje czynności przy każdej kolejce:

a) przesuwamy się na planszy i dostajemy odpowiednią ilość pieniędzy-guzików (jeden za każde pole + ew. bonusy za minięte pola specjalne) – to ruch, który robimy, kiedy kończą nam się środki płatnicze

b) wybranie i umieszczenia na swojej kołdrze kawałka materiału (możemy wziąć jeden z trzech kawałków leżących bezpośrednio przed drewnianym znacznikiem neutralnym), zapłacenie za niego guzikami, przesunięcie swojego znacznika na planszy (o tyle pól, ile wskazuje klepsydra na wybranym kawałku materiału)

Wygrywa ten, kto ma na końcu więcej guzików (odejmujemy po dwa punkty za każdą dziurę na kołdrze). Na kolejnych zdjęciach widać:
a) planszę przygotowaną do gry, z rozłożonymi łatkami, które ratują nas, jak coś nie wyjdzie tak, jak planowaliśmy oraz tę samą planszę w trakcie rozgrywki

IMG_0313

IMG_0322

b) Neutralny znacznik, który pokazuje nam, z których łatek możemy skorzystać
IMG_0314

c) kołdrę w trakcie tworzenia i ciężki proces myślowy – kształtu nie przykładamy do kołdry przed kupieniem go; czasem okazuje się, że myślenie przestrzenne nieco szwankuje i łatka wcale nie chce się śmieścić tam, gdzie planowaliśmyIMG_0325

FullSizeRender-2

d) Przykładowe kawałki materiałów

IMG_0379 IMG_0378

e) stan po skończonej rozgrywce, tj. początek liczenia punktów

 

IMG_0326

A tu ciężka praca DemOlki, tzn. liczenie ile komu się należy guzików.

Pięknie się też prezentują tekturki, z których wyciska się na początku wszystkie elementy. Coś czuję, że jeszcze nam się przydadzą do odrysowywania kształtów.

IMG_0329

Na koniec słabo uszyta (przez mnie) kołdra – zostało dużo pustych pól (za każde trzeba odjąć po swa guziki), a żaden z dostępnych materiałów już mi nie pasuje. Przegrałam.

IMG_0324

Podsumowując: Patchwork to świetna gra dwuosobowa. Trwa do 30 minut, trzeba mocno wytężać głowę, planować przynajmniej dwa ruchy na przód, można sobie też nieco szkodzić wzajemnie, zabierając te kawałki materiału, które wyjątkowo przydałyby się przeciwnikowi. I ma stosunkowo niewielkie pudełko.

Spodobała mi się też cena. Trzeba poszukać, ale czasem można kupić ją za 45zł, z dostawą gratis.
Zamarzyła mi się prawdziwie materiałowa wersja z prawdziwymi guzikami.

Graliśmy do późna w nocy, a kiedy wstaliśmy następnego dnia, nakryliśmy DemOlkę, która grała sama ze sobą. Nie udało nam się ustalić kto wygrał. 😉

IMG_0336

 

Post powstał w ramach projektu 

8 Comments on dwuosobowa planszówka PATCHWORK

  1. Wyglada rewelacyjnie! Chce sie miec!
    Ale rozumiem,ze nie ma wariantu uproszczonego dla 5-latek? Opieka nad bankiem brzmi atrakcyjnie ale przydalo by sie cos dla mamy i 5-latki :)czasem gry miewaja prostrze warianty…

    • No nie ma. 😉 Zawsze można próbować, ale ilość różnych, równoczesnych wyliczeń (ile się ruszyć, ile płacić, ile kupować, itd.) zdecydowanie przekracza możliwości przeciętnego pięciolatka.

  2. Och, ach, wzdycham z zazdrością. „Patchwork” wypatrzyłam w necie już dawno, ale że był drogi, a teraz niedostępny to i chwilowo nie mamy. Ale marzenia się spełniają, więc kiedyś… :-)

  3. ha! niezmiernie miło powitać w projekcie planszówkowym kogoś, kto „nie lubi planszówek” – zapowiada się oryginalnie :)
    a może tak twierdzisz, bo nie znasz zbyt wielu świetnych, nowych gier, które wcale nie wymagają kostki? w takim razie tez dobrze, że trafiliście na projekt Grajmy! :)

    Patchwork od początku mi się podobał, ale póki co nie mam z kim grać…
    recenzja świetna – wyczerpująca, przejrzysta, zachęcająca do gry (a będzie jeszcze lepsza z linkiem do naszej akcji)
    czekam na kolejne!

    • czytoczary // 1 lipca 2016 at 00:03 // Odpowiedz

      Pardon, link dodany także w poście. :)
      Przystąpiłam do projektu z przekory, żeby samej sobie udowodnić, że są fajne gry, tylko ja ich nie umiem znaleźć. :)

3 Trackbacks & Pingbacks

  1. projekty międzyblogowe |
  2. Rzymianie do domu od Trefla |
  3. Rzymianie do domu firmy Trefl |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*