DIY: POksiążka sylabowa do zabawy

Od dwóch miesięcy próbuję z DemOlką od różnych stron ugryźć temat „czytania”. Brzmi dumnie, ale chodzi głównie o to, żeby było Jej łatwiej na logopedii. A przy okazji o to, żeby mogła sama zacząć czytać, bo ma kompletnego świra na punkcie książek. Potrafi siedzieć kilkadziesiąt minut nad lekturą bez żadnych rysunków i wpatrywać się w literki, więc uznałam, ze to wystarczający znak, że jest zainteresowana tematem.

Szybko okazało się, że zainteresowanie to jedno, a możliwości – drugie. Próbowałyśmy od różnych stron, ale literki zupełnie nie chciały się złożyć w większą całość. I tak zaczęłam próbować metody sylabowej. Tylko, że nie mogłyśmy znaleźć żadnej książeczki, która wzbudziłaby entuzjazm w nas obu. Nie było wyjścia – trzeba było tę książeczkę stworzyć. I tak powstała nasza PO-książeczka. Skąd tytuł? Od pewnego sympatycznego, czerwonego gościa, który spowodował u mnie pewnej nocy olśnienie – Teletubisia Po:

PO rozwiązał mi problem jakie stałe skojarzenie z sylabą „po” stworzyć w głowie Olki. Zaczęłam dumać o pozostałych sylabach otwartych (zakończonych samogłoską), zaczynających się na literę „p”:

pa – jak pa-pa (pożegnanie)
pi – jak pi-pi, które robią pisklaki
pu – spytałam o skojarzenie DemOlkę i uznała, że tak robi lokomotywa
problematyczne zostały dwie sylaby, ale wspólnie uradziłyśmy, że:
py – tak stęka DemOlkowy Tata, kiedy ćwiczy z ciężarami
pe – najbardziej naciągane, ale z pomocą przyszła nam książeczka Jadwigi Cieszyńskiej (z której pochodzi rysunek) – tak robi pies, który rozdarł poduszkę i ma w pysku pierze
Sylaby gotowe, można zaczynać! Komplet stanowią karty, klocki z sylabami oraz fasolki z sylabami. A do pracy potrzebne nam były także flamastry (i rękaw do wycierania pomyłek 😉 ).


Początek książeczki do jedna karta z przypomnieniem jak przyporządkowałyśmy poszczególne sylaby.

IMG_4768

Oraz druga, sprawdzająca czy DemOlka wszystko zapamiętała – tu dokładamy wcześniej przygotowane sylabowe klocki.

IMG_4765

dźwięki

Ponieważ jestem niezła z polskiego, a gorsza z matematyki, to po tych dwóch kartach nadchodzi czas na KARTĘ… NUMER 1 i małe, stęsknione fasolki, szukające domów.

PhotoCollage Share File

KARTA NUMER 2 to Teletubiś Po, który buduje dom i potrzebuje pomocy w układaniu cegieł. 

dom Po

KARTA NUMER 3. to fasolowe drzewo i układanie nasion w strąkach

fasolowe drzewo

KARTA NUMER 4.  połącz te same sylaby kreskami

połącz sylaby

KARTA NUMER 5. wsadź klocki do odpowiednich worków

worki

KARTA NUMER 6. pokoloruj sylaby na zadane kolory

pokoloruj

KARTA NUMER 7. dokończ układanie wież

wieze

KARTA NUMER 8. znajdź wszystkie sylaby PA, potem PE, itd. (rysunek z folderu reklamowego czy-tam.pl) i pokoloruj, jeśli masz ochotę (DemOlka była już bardzo zmęczona i zupełnie nie miała chęci).

rysunek

Nasza POksiążka jest na razie w formie luźnych kart. Po pierwsze tak jest łatwiej się bawić, po drugie na kart będzie jeszcze przybywać, po trzecie całość ma zróżnicowany stopień trudności i te trudniejsze muszę na razie schować, żeby nie powodowały frustracji. Plan idealny zakłada książkę z całym alfabetem, ale po tym pierwszym etapie nie jestem pewna czy starczy mi cierpliwości. 😉 Stworzenie tych kilku kart (wymyślanie, szukanie odpowiednich rysunków, rysowanie, kolorowanie, klejenie, cięcie, laminowanie) zajęło mi prawie 5 godzin, a stół, przy którym zwykle jadamy obiady wyglądał tak:

IMG_4701

Zabawa trwała znacznie krócej, ale wydaje mi się, że DemOlka chętnie będzie do tego wracała. Czas pokaże. Napracowałam się jak dziki osioł i mam nadzieję, że jutro nie okaże się, że tej zabawie DemOlka już dziękuje. :)

Post powstał w ramach projektu: 

 

13 Comments on DIY: POksiążka sylabowa do zabawy

  1. O mamo! Jestes wielka! Rewelacja!!! Swietna robota!

  2. Fantastyczna! Aż sama bym chciała taką całą książeczkę zrobić 😀 Mam nadzieję, że Tobie się to uda :)

  3. genialne! muszę się zabrać za sylabowe książeczki dla moich księżniczek :)

  4. Ale czad! Rewelacyjne pomysły – książeczka zdecydowanie rządzi (y) sama uwielbiam robić takie pomoce, a Wasza jest po prostu mega!

  5. Myślę ze taką książkę można spokojnie wydać, może w postaci segregatora, by każdą „lekcję” dawać dziecku oddzielnie i nie powodować (jak sama napisałaś) frustracji trudniejszymi zadaniami. Super pomysł i wykonanie :) powodzenia w tworzeniu kolejnych stron :)

  6. Rewelacyjny pomysł:-) Niesamowite jak Mama potrafi być kreatywna kiedy jej dziecko czegoś potrzebuje:-) Brawo! 😉

  7. Wow! Ale świetny pomysł! W życiu bym na coś takiego nie wpadła!! Gratuluję kreatywności :)

  8. WOW, super, świetna robota :-)

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. projekty międzyblogowe |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*