Dieta bezglutenowa teraz i 35 lat temu

glutenfreePrawie 35 lat temu mojemu bratu postawiono diagnozę i podano zalecenia lekarskie: ścisła dieta bezglutenowa i bezmleczna. Dziś to nie dziwi. W XXI wieku prawie każdy zna kogoś, kto odstawia gluten ze względu na zdrowie, modę lub odchudzanie. Wtedy to było wzywanie.

W sklepach polskich w ogóle niewiele było, a już na pewno nie pojawiał się przekreślony kłos. Maszyny do pieczenia chleba były abstrakcją, mąki migdałowa czy ciecierzycowa nie mieściły się w głowach, a o mlekach roślinnych mało kto słyszał. W Warszawie był wtedy jedyny sklep (przy Placu na Rozdrożu), gdzie można było kupić bezglutenową mieszankę do pieczenia chleba. Życie ratowały paczki, które za zachodu przyjeżdżały co Towarzystwa Przyjaciół Dzieci – nigdy nie zapomnę jak czekałam z Mamą w niekończących się kolejkach po nasz „przydział”.

Pięć lat później życie stało się łatwiejsze i w okolicach Górczewskiej pojawiło się pierwsze miejsce, gdzie raz na tydzień (!!!) wypiekano kilka bochenków bezglutenowego chleba i gdzie mąkę wprowadzono do stałego asortymentu. Mleko roślinne pozostało abstrakcją. Tylko w aptekach był nutramigen – paskudna, bezmleczna mieszanka.

Tymczasem mój młodszy brat z żelazną konsekwencją trafiał do szpitala po prawie każdym (przypadkowym) odstępstwie od diety. W żywienie Jaśka byli zaangażowani wszyscy przyjaciele i znajomi królika. Jako największy rarytas przysyłali nam w paczkach suszone banany, które potem Mama skrupulatnie wydzielała przez długie miesiące. Jeśli ktokolwiek jechał za granicę samochodem, przywoził nam choć kilka kiści świeżych bananów. Przyjeżdżały poczerniałe i poobijane, ale BYŁY (choć czasem po otwarciu bagażnika okazywało się, że po długiej trasie banany już „się ruszają” i same wypełzały z bagażnika. Przysłowiowe „ciocie z Ameryki” nam nie przysyłały ciuchów, tylko największy skarb – mąkę bezglutenową. Z racji niedostępności internetu, bardzo trudno było o przepisy bezglutenowe. Mama sama wymyślała metody na dietetyczne ciasta, bułki czy sosy i tylko dzięki Jej wyobraźni brat jadł rzeczy, które bywały smaczne (nie wiem jak teraz, ale 30 lat temu bezglutenowe mąki były ohydne, a sprowadzany z zachodu bezglutenowy chleb nie miał smaku, a konsystencją przypominał starą gumę do żucia).

Dlatego, kiedy teraz czytam o początkowym strachu rodzin, na które spada nakaz restrykcyjnych diet, to się lekko uśmiecham. Przepisów jest mnóstwo – zarówno w wersji elektronicznej, jak i książkowej. Bardziej poczytne blogi już na wstępie dają możliwość zaznaczenia wykluczonych z diety produktów i od razu zasypują obfitością możliwości.
Mleko w ogóle nie jest problemem – wiem, bo mam jedno dziecko z nietolerancją laktozy, drugie z alergią na mleko, a sama nie pije mleka zwierzęcego z przekonania. Najtrudniejszym elementem tej diety jest doniesienie zakupów ze sklepu do domu, bo zamiast kartonu „zwykłego” mleka, dźwigam 1 litr mleka sojowego, 1 litr mleka ryżowego, jeden litr mleka owsianego i 1 litr mleka bez laktozy – każdemu podług potrzeb i upodobań.
Z glutenem jest gorzej. Wycofanie wszystkich produktów „zakazanych” stanowi ogromny problem (tym bardziej, że w dzisiejszych czasach gluten czai się wszędzie – choćby w śmietanie czy w paście do zębów), ale warto sobie choć przez moment pomyśleć jak było kiedyś. Od razu robi się lżej na duszy.

Dobrym przykładem tego początkowego strachu i zagubienia jest post GLAM GIRL AND MORE sprzed prawie pól roku o pierwszych ruchach po diagnozie „celiakia”:

W pewnej chwili stanęliśmy przed wielkimi półkami w marketach i sprawdzaliśmy każdy jeden produkt na okoliczność zapisu „może zawierać śladowe ilości glutenu”, „na taśmie produkcyjnej jest wykorzystywany gluten”, itp. Trudno było znaleźć coś bezpiecznego. To był moment grozy. Uświadomiliśmy sobie, że zakupy już nigdy nie będą proste ani szybkie.

źródło: https://glamgirlandmore.wordpress.com/2015/10/01/o-modzie-bez-glutenu/

Dziewięć miesięcy później okazało się, że nie taki wilk straszny

Ktoś mnie ostatnio zapytał, jak się miewa nasza Glam Girl po pół roku diety bezglutenowej. […] A na pytanie automatycznie odpowiedziałam: „Świetnie”.

źródło: https://glamgirlandmore.wordpress.com/2016/04/07/9-miesiecy-bez-glutenu/

Nie da się ukryć, że w ostatnim 5-10 leciu zapanowały mody na różnorakie diety wykluczające: bez mąki, bez glutenu, bez mleka, bez mięsa, bez produktów odzwierzęcych, bez tłuszczu, bez węglowodanów – ile osób, tyle pomysłów. Moda modą, zdrowie zdrowiem, a potrzeby potrzebami. Dajmy każdemu wybrać dla siebie to, co uważa za najlepsze i po czym najlepiej się czuje. Posłuchajmy swoich organizmów (o co trudno w dzisiejszych czasach) i bawmy się (z dziećmi) w gotowanie.

Powodzenia!

Jedna uwaga na koniec: celiakia objawia się nietolerancją glutenu. To diagnoza „do końca życia”. Ale poza celiakami są jeszcze ludzie ze „zwykłą” alergią oraz z nadwrażliwością na gluten. W badaniach na celiakię wynik będzie u nich negatywny. Alergia może przejść z wiekiem.

 

Celiakia (choroba trzewna) to trwająca całe życie immunologiczna choroba o podłożu genetycznym, charakteryzująca się nietolerancją glutenu, białka zapasowego zawartego w zbożach (pszenicy, życie, jęczmieniu, owsie*). Działający toksycznie gluten prowadzi do zaniku kosmków jelita cienkiego, maleńkich wypustek błony śluzowej, które zwiększają jego powierzchnię i są odpowiedzialne za wchłanianie składników odżywczych. W efekcie toksycznego działania glutenu wchłanianie pokarmu jest upośledzone, co prowadzi do wystąpienia różnorodnych objawów klinicznych. Jedyną metodą leczenia celiakii jest stosowanie przez całe życie ścisłej diety bezglutenowej.
źródło: http://www.celiakia.pl/celiakia/

 

Alergia na gluten – Celiakia i alergia na gluten są dwoma odrębnymi schorzeniami mieszczącymi się w pojęciu nietolerancji pokarmowych i nie należy ich ze sobą mylić. Gluten jest jednym z najczęstszych (po mleku) alergenów – 10-25 % osób z alergią pokarmową ma objawy uczulenia na to białko.
źródło: http://www.celiakia.pl/alergia-na-gluten/

 

Nadwrażliwość na gluten to te przypadki nietolerancji glutenu, w których w oparciu o badania diagnostyczne wykluczono celiakię (negatywny wynik przeciwciał) oraz alergię na pszenicę (brak podwyższonego poziomu IgE) oraz w których praktycznie brak jest zaniku kosmków jelitowych, a pomimo tego spożycie glutenu (najlepiej sprawdzone podczas prowokacji) powoduje niepożądane objawy u pacjenta.
źródło: http://www.celiakia.pl/nadwraliwo-na-gluten/

 

Post powstał przy współpracy z GLAM GIRL AND MORE
fot. Irmina Szadkowska-Filipowicz


Małgorzata Wojnar
– mama Antka i Oli;
główna pomysłodawczyni scenariuszy zajęć Szalonych Naukowców;
autorka książeczki Przyroda w zagadkach Wydawnictwa Edgard
Członek Stowarzyszenia Montessori bez Granic.

 

 

 

 

8 Comments on Dieta bezglutenowa teraz i 35 lat temu

  1. Pieknie podsumowane!:)
    Ps.tylko z drobnym zastrzezeniem do „uwagi na koniec” -,ze celiakia to NIE jest nietolerancja glutenu a objawia sie nietolerancja glutenu. To spora roznica,zwlaszcza w zestawieniu…z nietolerancjami:) Celiakia to choroba autoimmunologiczna (tzw.trzewna),ktorą leczy sie dietą bezglutenowa:)

  2. Powiem szczerze, że ja nie wyobrażam sobie życia ani bez glutenu, ani bez mleka. Dla mnie i w jednym i w drugim przypadku byłoby trudno wykluczyć te produkty z diety, bo przez jakiś czas tego doświadczyłam, gdy u mojej córci podejrzewali najpierw alergię na mleko, a potem na gluten. Na szczęście, podejrzenia okazały się niesłuszne.

    • Póki nie ma konieczności – nie ma co szaleć. A jak przychodzi konieczność i nagle człowiek zaczyna się lepiej czuć – to wystarcza za wszystkie argumenty. :)

  3. Dużo jest produktów, ale właśnie by znaleźć bez glutenu jest ogromny problem. Szukałam ostatnio chleba- nieznalazłam

    • Ilona, daj sobie chwilę na oswojenie się. Tak, jak napisała Glam Girl, najpierw jest moment szoku i zmiana przyzwyczajeń, potem jest dużo łatwiej, choć etykiety trzeba czytać zawsze. Powodzenia!

  4. Z dietą bezglutenową zetknęłam się po raz pierwszy jakieś 25 lat temu. W podstawówce, w równoległej klasie była Ania, która nie jadła glutenu. Ania była chudziutka i jadła dziwne kanapki (dziś wiem, że to było chrupkie pieczywo bezglutenowe). Wszyscy przyglądaliśmy się jej i jej jedzeniu jak kosmicie.
    Dietą bezglutenową się interesuję bo mam Hashimoto. Od pewnego czasu piję tylko mleka roślinne bo mam objawy nietolerancji laktozy.
    Jedno, o czym się mówi rzadko, jest ważne: że modne eliminowanie glutenu wcale nie jest takie fantastyczne dla osób zdrowych, których organizm gluten przyswaja.
    Bardzo ciekawy post :)

    • Bardzo dziękujemy za ciekawy głos w dyskusji. Fakt, podnosi się coraz więcej głosów, żeby nie eliminować glutenu, jeśli nie ma wyraźnej potrzeby. Moim prywatnym zdaniem dzisiejsze „sklepowe” pieczywo jest tak słabej jakości, że gros ludzi po odstawieniu go czuje się lepiej i – niepotrzebnie – łączy to z odstawieniem glutenu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*