czarowanie przez czytanie – miłość

„Miłość” to pierwszy temat tegorocznej edycji projektu „czarowanie przez czytanie”.

Mój plan zakładał, że przeczytamy moją ukochaną książkę „serce w butelce” (ten link to odnośnik do naszej króciutkiej recenzji sprzed lat), a potem zajmiemy się anatomią.

Już sam początek sprawił mi niezłą niespodziankę, bo okazało się, że DemOlka osiągnęła jakiś nowy etap w życiu. To już nie było czytanio-bajanie, tylko rozkładanie metafory „serca w butelce” na części pierwsze przy pomocy miliona pytań pomocniczych; pytań trudnych, odpowiedzi jeszcze trudniejszych i – momentami – łykania łez przez obie rozmówczynie. Bo, tak się składa, mamy kogo sobie wyobrażać w tym pustym fotelu. Kiedy kilka lat temu czytałam tę książkę Tolkowi, na fotelu „siedział” zawsze Dziadek PraAndrzej. Teraz, niestety, na fotelu panował już tłok osób, których nam bardzo brakuje.
Dlatego rozmów o miłości, przyjaźni i tęsknocie było sporo. Zostaliśmy też zasypani laurkami i papierowymi serduszkami, które znajdowaliśmy w najmniej oczekiwanych miejscach.

A po trudnym początku… przyszedł jeszcze trudniejszy ciąg dalszy. DemOlka prześlizgnęła się po anatomii, ale tak się złożyło, że akurat wtedy musiałyśmy przerwać zabawę (te dwa poboczne zdjęcia poniżej pochodzą z „serce w butelce” – to miał być punkt wyjścia). A następnego dnia chęci do „organicznej” układanki minęły bezpowrotnie. Starałam się, robiłam kilka podchodów – porozkładałam odpowiednie książki, rysunki po domu, ale Mała prześlizgiwała się po nich wzrokiem i szła dalej. No trudno.

I kiedy już myślałam, że pierwszy miesiąc „czarowania przez czytanie” nam nie wyjdzie, poszłyśmy na dawno zaplanowany wieczór z Disney on Ice. (Wybierających się na tegoroczny spektakl uprzedzam, że będzie spojler).

Otóż w tym roku motywem przewodnim było POSZUKIWANIE SKARBU. Myszki Mickey i Minnie, Kaczor Donald i Goofey mają księgę wspomnień – przewracają jej karty. Każda kartka to inna opowieść, inna bajka. Były m.in. Mały lew, Gdzie jest Dori, Królewna Śnieżka, Alladyn.

Bajki mijały, a skarb pozostawał nieodnaleziony. I wtedy, na ostatniej karcie, znalazła się Kraina lodu, a Myszki, Donald i Goffey odkryli, że największy skarb to…. MIŁOŚĆ!!! I to nie tylko ta między damsko-męska, ale także siostrzana i braterska. Miłość, która powoduje, że wszystko jest możliwe…
Ostatni taniec odtańczyło 9  par księżniczek z ukochanymi z różnych bajek Disney’a. Czy można sobie wymarzyć piękniejszą „klamerkę” spinającą pierwszy miesiąc projektu?!

Ze spektaklu wracałyśmy na piechotę, a Małej buzia się nie zamykała: czym jest miłość, skąd wiadomo, że kogoś kochamy i skąd ktoś inny o tym wie. Co to jest przyjaźń, czy można przyjaźnić się z miłością, albo kochać przyjaciela.

A na samym końcu DemOlka postanowiła zrobić swoje serce na butelce („nie w butelce, mamo, bo ja nie muszę zamrażać swojego serca, tylko na butelce, bo je dobrze widać”).
I tak nam minął pierwszy miesiąc Projektu:

2 Komentarze

  1. Czasami jest tak, że rozwiązanie przychodzi w najbardziej nieoczekiwanym momencie i z najbardziej nieoczekiwanej strony. Ale właśnie to „nieoczekiwane” wychodzi często najlepiej! A serce „na butelce” – to jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających rzeczy jakie można doświadczyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*