bajka o Brazylii

Była sobie pewna dziewczyna i był pewien chłopak. Poznali się na treningach Capoeiry – brazylijskiej sztuki walki i tańca. Zaprzyjaźnili się z Brazylijczykami. Zakochali się w capoeirze, w Brazylii i w sobie nawzajem. Wzięli ślub. Kiedy wychodzili razem z kościoła organy grały przy wtórze berimbałów – brazylijskich instrumentów.

organy

Wesele zaczęło się sambą (w charakterze pierwszego tańca) i capoeirą. Grali Brazylijczycy i Polacy – na bębnach, berimbauach, pandeiro.

wesele3pandeiroMłodzi miesiąc miodowy spędzili w Brazylii, podróżując między Brasilią, Rio de Janeiro i Salvadorem. To był szalony czas – mieli tylko bilety z Polski i do Polski oraz garść adresów od przyjaciół i przyjaciół przyjaciół, którzy chcieli ich ugościć. Świadkowali na brazylijskim ślubie, tańczyli na brazylijskim weselu, złamali chyba wszystkie zakazy turystyczne. Podglądali favele, łazili po nieznanych zakamarkach i jedli podejrzane potrawy, serwowane na ulicy. Przywieźli mnóstwo wspomnień, trochę zdjęć i jeszcze mocniejszą miłość do Brazylii. Capoeira była ich pasją – oddychali nią, myśleli przez jej prymat, każdą wolną chwilę spędzali na treningach.

katedra

Pau de accucac

Pau de accucac

favela Jezus z Corcovado

Jakiś czas potem dziewczyna zaszła w ciążę; dalej trenowała Capoerię, a kiedy było jej już za ciężko – na treningach grała na bębnach. Kiedy urodziło się dziecko, najszybciej zasypiało przy brazylijskich rytmach i właśnie przy dźwiękach bębnów.
Brazylia na zawsze została w ich domu: w muzyce, w jedzeniu, w opowieściach, książkach; wśród przyjaciół i wspomnień.

IMG_1744

To bajka, którą opowiadałam DemOlce setki razy. Bajka o Jej rodzicach. Mała chyba z mlekiem wyssała zachwyt Capoeirą i jak tylko dobrze stanęła na nogach sama zaczęła trenować. Po prawie dwóch latach dostała swój pierwszy sznur – corda azul – odpowiednik pasa w innych sztukach walki. W między czasie nauczyła się witać i liczyć po portugalsku (pomijając treningi i muzykę, TaTolek świetnie mówi po portugalsku).

Mamy też drugą rodzinną bajkę, która bardziej porusza wyobraźnię Tolka:

Dawno temu pewien mężczyzna był w Polsce fachowcem od traktorów URSUS. Kiedy Brazylijczycy postanowili wyciąć kawał dżungli i przenieść stolicę z Rio do nowego miasta, mężczyzna ten został zaproszony przez tamtejszy rząd, żeby ocenił, na ile „nasze” traktory mogą się przydać. Zgodził się i poleciał do Rio. Niestety, „pech” chciał, że tamtejszy minister musiał gdzieś wyjechać w sprawach pilnych i nie zdążył zawiadomić o tym Polaka przed wyjazdem. Dlatego na miejscu czekały na mężczyznę przeprosiny z prośbą, żeby poczekał w Rio de Janeiro żyjąc na koszt tamtejszego ministerstwa. Zgodził się.
Mieszkał w hotelu i przez miesiąc zwiedzał, opalał się i uczył się pływać na desce. W końcu doczekał się na ministra, doradził (i polskie URSUSy pomagały w przygotowaniu terenu pod Brasilię). Spodobało Mu się tam tak bardzo, że chciał tam zostać, ale Jego żona nie zgodziła się na opuszczenie ukochanej Polski. No więc wrócił do kraju…
A szkoda, bo może byłabym Brazylijką.;)  Ten mężczyzna był moim ukochanym Dziadkiem, pradziadkiem Tolka. Był też najbardziej świadomym odbiorcą moich opowieści i zdjęć po miesiącu miodowym. Mimo, że byłam w Brazylii kilkadziesiąt lat później i że myliły Mu się już wtedy zdarzenia z ostatnich dni, pamięć długotrwałą miał świetną i od razu rozpoznawał zakątki, które zwiedziłam i chciałam Mu pokazać…

IMG_1868IMG_1869DemOlka rośnie w tych opowieściach i wszystkimi porami chłonie naszą (nieco już zakurzoną) miłość do Brazylii. „Od zawsze” umie ją odnaleźć na mapie i – razem ze swoim starszym bratem – marzy o wyjeździe w tamte strony. Od maleńkości ogląda brazylijskie podręczniki szkolne i – choć nie umie czytać – z samych obrazków sporo rozumie. Osłuchała się już z opowieściami o oriszach. Miałam ambitny plan tygodnia z oriszami i marzyłam o tego typu zajeciach, ale zabrakło czasu – może kiedyś do tego wrócimy, np. jak Mała dorośnie do takich komiksów….

Andre

Brazylia stanowi niekończącą się opowieść naszej rodziny i mam nadzieję, że kiedyś znajdzie swój finał w trakcie kolejnej wariackiej wyprawy w (nie)znane.

Ju i Jorge

Post powstał w ramach projektu

 

 

1 Komentarz on bajka o Brazylii

  1. Agnieszka z Edukacja pełna frajdy // 12 września 2017 at 20:04 // Odpowiedz

    Niesamowita historia, super że przekazujecie dalej swoje pasje i oczywiście rodzinne opowieści. Dzieci muszą być zachwycone!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*