jak Ronja zaczytoczarowała nasz dom…

Pisałam już jak CzytoCzary zaczęły działać w naszym domu.
Teraz napiszę o jednej zaprzyjaźnionej CzytoMamie, która nam pomogła…

 

Otóż pożaliłam się CzytoMamie, kochającej książki tak jak ja i mającej synków w Tolkowym wieku, że Syn mi się zbuntował. Szybko przyszła odpowiedź i tak od słowa do słowa…

KN: Wiesz co zaczęłam im czytać? Ronja córka zbójnika. Super! Tomek jest zachwycony, nie chciał mnie puścić, jeszcze strona, jeszcze…:)

MW: Ronję mamy, może spróbujemy poczytać wieczorem. Mam ogromny wyrzut sumienia, że za mało Tolkowi czytam. W sumie prawie nic, bo młodsze dziecko pożera gros mojej uwagi i czasu. A wszyscy czytanie lubimy, tylko “nie składa się”. Myślę, że Mały nie pokocha czytania, jak ja nie będę Mu czytała…

KN: Jeśli chodzi o czytanie, to u nas jest to rytuał chyba od urodzenia. Pamiętam jak nie mogłam się doczekać kiedy chłopcy dorosną do poważniejszych książek niż Tuwim czy Brzechwa. No i doczekałam się. Codziennie czytamy, ale też pilnuję, żeby i sami poświęcili każdego dnia trochę czasu na lekturę. Czytam im teraz Zwiadowców – skończyliśmy 4 księgę, a teraz dla zmiany klimatu Ronję. Tomkowi tak się spodobało, że nawet rano przed szkołą mnie męczył. Lubię im czytać, to takie nasze chwile bycia razem, potem sobie opowiadamy i nikt nie wie o co chodzi. Wspólne czytanie musi być każdego wieczora, bardzo rzadko  zdarza mi się nie poczytać dzieciom przed snem, po wyjściach wieczornych, jak jestem chora, itd.

MW: Z czytaniem małemu Tolkowi też tak miałam – “męczyliśmy” sto razy dziennie Dyzia marzyciela, a ja czekałam na poważniejsze książki i chyba do pojawienia się młodszego rodzeństwa czytaliśmy stale, choć raczej w ciągu dnia, niż wieczorem. Potem nagle zabrakło czasu i jakoś rozeszło się po kościach. Jak już “się zbiorę” – np. na wakacjach czytaliśmy godzinami – to uwielbiam ten czas.

Następnego dnia:
Ronja zdziałała cuda! Tolek się zachwycił, przeczytaliśmy dwa rozdziały i chciał koniecznie trzeci, podczas gdy pierwsze dziesięć stron się zarzekał, że nic nie rozumie i tylko czeka do końca wymuszonego pierwszego rozdziału. Ależ się cieszę! Od dziś czytamy codziennie, bo inaczej zaraz przegapię ten najcudowniejszy moment. I wiesz? Te zmiany, to poniekąd Twoja zasługa, tych naszych rozmów. Twoich i moich.

Po kilku dniach:
MW: Skończyliśmy Ronję i Tolek rozpacza. Chyba jutro będziemy czytać od nowa, ale chciałabym jakąś inną książkę przemycić. Masz pomysł, co Go może tak samo wciągnąć? To postać Ronji Go tak zafascynowała, nie rozbójnicy, nie chłopiec, tylko właśnie półdzika córka zbójnika…

KN: Moi w Ronji też zakochani!!!! Przy Pupiszonkach ryczeli jak wariaci ze śmiechu:) A ja z nimi. Wcześniej na topie były Dzieci z Bullerbyn, Tolek zna?  Czytaliśmy też Pippi i strasznie im się podobała!!!! Wariacka taka. W ogóle dla mnie Lindgren to jest arystokracja jeśli chodzi o dziecięcą literaturę.

MW: Pippi Tolek od od roku słucha co wieczór i i zna na pamięć, Lottę z ulicy awanturników i Emila ze Smallandii czytaliśmy wielokrotnie, ale dawno. Jutro sprawdzę czy pamięta. Dzieci z Bullerbyn Tolek nie chce nawet zacząć, nie wiem dlaczego. Chyba przez film fabularny się zraził.

 

Wtedy nawet nie wiedzieliśmy, że w naszym domu zaczęły działać CZYTOCZARY….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*